mototour.pl trasy motocyklowe miejsca przyjazne motocyklistom zloty motocyklowe

Dookoła Tatr - motocyklem - część 1

+ 55
+ 56

Miejsce: Polska, Słowacja
Trasa: Dookoła Tatr - motocyklem - Zakopane - Łysa Polana - Tatrzańska Łomnica - Smokowiec - Szczyrbskie Jezioro - Podbańska - Prybylina - Liptowski Mikulasz - Zuberzec - Oravice - Chochołów - Zakopane.
Długość trasy: 202 km

( Dodaj opinie )

 

 

Założenia: Przyjechałeś do Zakopanego lub na Podhale? Masz już dość chodzenia deptakiem po Krupówkach i picia piwa w knajpach, chodzenia po barach i wymijania się z tabunami zgłodniałych ceprów? W końcu przyszedł czas na jakąś wyprawę. No może wyprawa to jednak za duże słowo. Pętla wokół Tatr będzie jednak ciekawym rozwiązaniem na jednodniowa wycieczkę motocyklem. W jeden dzień przejedziesz najciekawsze miasteczka i uzdrowiska w Polsce i Słowacji. Co więcej nie będziesz potrzebować żadnego paszportu ani zezwolenia.



Jedziemy: Wycieczkę zaczynamy wcześnie rano kiedy nie ma jeszcze korków w Zakopanem. Po minięciu dworca PKS kierujemy się w szosą krakowską w kierunku na  Poronin. Kilka km dalej na przejeżdzie kolejowym skręcamy w prawo, w kierunku Łysej Polany i  Morskiego Oka kierując się na przejście graniczne. Istnieje alternatywna droga prowadząca do Łysej Polany i zasadniczo tą drogę należy wybierać. Droga ta nazywana jest na cześć profesora prawa Oswalda Balzera i można powiedzieć, że jest dużo ciekawsza, od zawsze pełnej i zatłoczonej drogi przez Poronin, która jest drogą do Krakowa i prawie zawsze jest oblegana do granic możliwości. Prowadzi przez partią reglową, Jaszczurówkę, Toporową Cyrhlę, Brzeziny. Następnie opada do Doliny Białki i po przejechaniu kilku zakrętów i trawersów droga obniża się i widzimy budynek przejścia granicznego na Łysej Polanie.

 

Łysa Polana. Strażnica wybudowana w latach 1959-61 wg. projektu architekta Z. Gołąbka, już wtedy była budowlą nowoczesną . Budynek, nawiązywał do stylu neozakopiańskiego i mieścił obok urzędu celnego, strażnicę graniczną, ubezpieczalnię, kantory wymiany dienieg i oczywiście punkty odprawy celno-paszportowej. Tutaj za PRLu trzepano podróżnych głównie na obecność okowity, która była lepsza i dużo tańsza w kraju naszych południowych przyjaciół. Nieopodal przy moście granicznym odchodzi szlak turystyczny do dolin Tatr Wysokich - Doliny Białej Wody, Polski Grzebień i Rohatkę. Droga na wprost lub prawo w Polsce idąca dalej, prowadzi do Polany Palenicy i Morskiego Oka i jest w sezonie turystycznym oblegana przez tysiące ceprów. Jeśli chcesz wyskoczyć na małą wycieczkę w Tatry pamiętaj, że już za kilkaset metrów od Łysej Polany , będziesz musiał pozostawić motocykl na płatnym parkingu i przekroczyć  bramy Tatrzańskiego Parku Narodowego na pieszo. Dojechać do Polany Białczańskiej można na motocyklu, potem należy zapłacić 10 zł i od tego miejsca czyli  od rogatek parkingu masz około 2 godziny pod górkę na piechotę do Morskiego Oka idąc z tabunami podobnych ceprów. Oczywiście będzie to droga asfaltowa, czasami tylko łączona skrótami przez las. Kiedyś  była udostępniana dla ruchu prywatnego, potem tylko dla autobusów, aż do chwili obecnej, kiedy to jedynymi pojazdami są góralskie dorożki, furmanki i pojazdy Gopru i parku. Można też udać się na wycieczkę do pierwszego po tej stronie schroniska w Roztoce - około godziny drogi. Opis tej wycieczki nie jest przedmiotem tego opracowania, więc my jednak, wracamy do Łysej Polany i przejeżdżamy przez granicę. Od tego momentu wkraczamy na terytorium Słowacji i wszelkie transakcje jak kupno wody, maślanki  i pocztówek musimy zawierać w Euro.

No tak minęły czasy kiedy na Słowacji kupowano za korony wódę i piwo i kraj ten był bardzo tani jak barszcz. Można było za kilka złotych cały dzień spożywać wysokogatunkowe trunki na stacji kolejowej, podlewając wszystko świetnym piwkiem, zajadając się knedliczkami i tańcząc zbójnickiego z braćmi Słowakami lub ogladać wspólnie jakiś czeski film. Ogólnie Słowacy należeli do ludzi bardzo sympatycznych. Dobrze znali polskie piwo i z obrzydzeniem wyrażali się o piciu piwa z sokiem, a co więcej przez słomkę.  W końcu to nasi - czyli Słowianie. Mówili po słowacku, myśleli jak Słowianie, ale dobrze rozumieli język polski. I każdy się jakoś dogadał. Integracja międzynarodowa szczególnie po wypiciu wódeczki następowała błyskawicznie. Byli o wiele bardziej sympatyczni od Czechów i można było do nich mówić  tylko w języku polskim, a nie to co teraz po angielsku albo po niemiecku. Żeby jednak za bardzo nie zasłodzić tą naszą przyjażń między narodami, trzeba wspomnieć o mało znanym ataku słowaków na Polskę w 1939 roku, podczas II wojny światowej. W większości mówi się w podręcznikach historii o Niemcach i Rosjanach, ale nasi bracia Słowacy, w sumie około 50 000 żołnierzy z Armii Polowej "Bernolák" zajęły i następnie po ataku włączyły w granice Słowacji ok. 770 km² terytorium  Polski. Były też plany po przeprowadzeniu kampanii, aby włączyć do teretorium Słowacji nasze poczciwe Zakopane. Ostatecznie jednak nie doszło do realizacji tego pomysłu.

No cóż. Czasy te minęły bezpowrotnie. Dzisiaj Słowacja to Euro i nudy. Przejście na eurodiengi wstrząsnęło słowacką turystyką. Ze względu na wyższe ceny turystów początkowo ubyło. Polacy prawie zaprzestali jeździć na Słowację, bo w końcu jaki jest sens kupować drożej wódę i to jeszcze za euro. To byłoby jakieś zboczenie. Potem jednak wszystko jakby zaczęło wracać do normy. Tzn. najechało Niemców i Polaków. Ceny wzrosły i tu i tu. I się wyrównało. Bo siedzenie z pubie na Krupówkach też jest w końcu nudne. Wóda i turystyka biznesowa zeszła na dalszy plan, a zaczęła się czysta w formie turystyka, również motocyklowa. Zupełnie bez wódy. Ale za to na wodzie zdrojowej, mineralnej i termalnej.

Słowacja wygląda trochę podobnie jak większość krajów byłego bloku wschodniego. To twór komercyjny, produkt zapakowany w standaryzowane gacie uni europejskiej i trzeba zjechać daleko od szosy, aby odkryć miejsca mające charakter oryginalny. Nie skansenu z dykty i lastryka, z panem od biletów za 5 Euro, ale realnej i szarej, prawdziwej rzeczywistości. Tego nie kupicie w miejscowościach turystycznych. Miejscowości turystyczne na trasie, które będziemy mijać nie należą również do najtańszych i jest drożej....albo porównywalnie jak w Polsce. Warto więc zatankować w Polsce, bo cena jednego litra paliwa na Słowacji jest ponad 0,50 zł więcej niż u nas. Uff co za czasy. Może tylko piwo w knajpach jest tańsze. Ale napewno lepsze. Słowacy bowiem nauczyli się robić piwo od Czechów, a Czesi i Niemcy to najlepsi browarnicy na świecie. No ale miało przecież być o wodzie mineralnej i drodze...

Droga jaką się poruszamy nazywana jest dumnie „Drogą Wolności". Liczy 55 km i prowadzi ostatecznie do Szczyrbskiego Jeziora. Wybudowano ją po I wojnie światowej. Nazwę swą zawdzięcza uwolnieniu się Słowacji z okupacji węgierskiej i powstania nowego nieistniejącego już zresztą organizmu państwowego jakim była Czechosłowacja. Szosa dość wąska, dużo zakrętów i zakosów przeważnie w lesie stokami Gąbosiego Wierchu, podnosi się coraz wyżej, aż do Maćkowej Polany. Dalej wjeżdżamy do Jaworzyny Tatrzańskiej, Jaworzyna Tatrzańska (dawniej także Jaworzyna Spiska- spiskiej wsi w której już od 1759 r. działała huta żelaza. Przez kilka lat tutejszy zakład hutniczy zarządzany był przez rodzinę Homolacsów. właścicieli i zarządców Zakopanego. Kiedy w  XIX w. huta upadła pruski książę Christian Hohenlohe-Oeringen, wielki miłośnik przyrody i polowań odkupił miejscowość i panoszył się tutaj tworząc własne prawa i nie wpuszczając nawet turystów. Do dzisiaj można zobaczyć na Maćkowej Polanie pałacyk myśliwski, w którym (jako ośrodku rządowym) pod koniec 1938 gościł prezydent Ignacy Mościcki. Na mocy Międzynarodowego Trybunał Rozjemczego w Grazu w 1902 r. pozostała ona w posiadaniu Czechosłowacji, jednak rząd Polski wielokrotnie rościł sobie prawo do tych terenów. Już w listopadzie 1918 do Jaworzyny wkroczyło polskie wojsko, w 1919 r. Jaworzynę odbiły jednak wojska, a wobec niemożności porozumienia pomiędzy Polską i Czechosłowacją, zdecydowano o przeprowadzeniu plebiscytu, zaś sporny teren obsadziły wojska francuskie. Do plebiscytu nie doszło. Ostatecznie w 1938 r. do Jaworzyny Tatrzańskiej, wkroczyły polskie wojska wykorzystując sytuację  zaanektowały wioskę i przyłączyły do Polski przy pomocy czołgów i karabinów. Z Jaworzyny rozpoczyna się  szlak turystyczny do  Doliny Jaworowej, skąd można się dostać  na Lodową Przełęcz oraz na Przełęcz pod Kopą.
Znajduje się tutaj dawny ekskluzywny, czterogwiazdkowy hotel "Požana" oraz drewniany dworek księcia Christiana Kraft Fürst von Hohenlohe-Öhringen. W prawo w dół, widzimy  przepiękny widok na Tatry Bielskie z i ściany Murania. Jadąc dalej wjeżdzamy do  Podspadów - Podspády, miejscowości użytkowanej już od XIX jako stacji pośredniej przemysłu drzewnego, skąd przewożono wycinane w Tatrach drewno. Na rozwidleniu dróg - w lewo, prowadzi droga do Wojtasowej prowadząca do polskiej wsi Jurgów. My jednak jedziemy w prawo, kierując się na Ździarską Przełęcz, która rozdziela  Tatry Bielskie i Magurę Spiską.  Nieco dalej na parkingu mamy rozległy widok i panoramę Tatr Bielskich. Zimą jest tutaj mnóstwo turystów z racji znajdujących się na stokach wyciągów narciarskich. Ale my jedziemy na naszym kochanym motocyklu i jest właśnie lato, a nie zima.
Nieco dalej wjeżdżamy do Ździaru większej miejscowości pod Tatrami.  Uwagę zwraca zachowana do dzisiaj zabudowa drewniana, w stylu podhalańskim. Oprócz budynków z II połowy XIX wieku, powstaje wiele  nowoczesnych budynków, willi i pensjonatów, zajmujących się działalnością turystyczną i wynajmowaniem kwater dla turystów. Zimą jest to enklawa dla narciarzy a latem znajdujące się nieopodal tereny są świetną bazą do turystyki pieszej i trekingu. Przejazd przez tą wieś zajmuje nam bagatela 7 km. Następnie droga idąca wzdłuż Bielskiego Potoku, kieruje nas do rozwidlenia dróg, gdzie prosto prowadzi wąska droga do Lendaku i Słowackiej Wsi, my zaś skręcamy w prawo i wjeżdżamy do centrum uzdrowiska Tatrzańska Kotlina.

Część druga tutaj

 

Profil autora :
Woy
 
 

Dodaj komentarz

Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu.

Kod antyspamowy
Odśwież

Komentarze   

 
0 #1 Guest 2014-12-31 14:08
Od kiedy na Słowacji jest EURO wszystko zdrożało. Teraz Słowacy jeżdzą kupować wódeczkę w Polsce i zjeść coś w polskich knajpach bo w słowackich to drożyzna jakich mało.
Cytować
 
mototour.pl: