Elektryczny motocykl Harley-Davidson LiveWire już w 2019

Ocena użytkowników: 0 / 5

Gwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywna
 
Harley-Davidson LiveWire
elektryk Harley-Davidson
świat
2019/20
Harley-Davidson
1 1 1 1 1 1 1 1 1 1 Rating 5.00 (3 Votes)

 

O tym, że firma będzie produkować turystyczne enduro pod nazwą "Pan America” pisaliśmy w artykule tutaj. To jednak nie wszystko, co można było znaleźć w opublikowanym 30 lipca 2018 przez Harley-Davidson raporcie na temat szczegółów strategii rozwoju do roku 2022. Oprócz turystycznego, ciężkiego enduro, Harley zamierza również wejść w segment elektryków i customów. W tym celu wprowadzi około 2020 r. dwa nowe modele modułowych motocykli średnich: model Custom o pojemności 1250 cm3 i model Streetfighter o pojemności 975 cm3.


U góry Streetfighter o pojemności 975 cm3

Firma planuje  również kilka innych bardzo „elektryzujących” zmian, które można nazwać rewolucyjnymi. Elektryzujących, bo marka motoryzacyjna utożsamiana z klasycznymi, ciężkimi motocyklami szosowymi i odwołująca się zasadniczo do tradycjonalistów, chce teraz wkroczyć w erę elektryczną i zawojować rynek elektryków. Co więcej, chce zostać "światowym liderem elektryfikacji motocykli".

Duże słowa. Harley ma jednak schowanego asa w rękawie. Jest nim projekt pod nazwą: LiveWire. Okazuje się, że projekt LiveWire nie umarł, jest nadal aktywny i ma się bardzo dobrze. Dla przypomnienia LiveWire, poznaliśmy w 2014 roku, jako prototyp, ale tak naprawdę temat rozpoczął się już w 2010 roku na deskach projektantów. W 2014 dziennikarzom zaproponowano tylko kilka  jazd próbnych. Wtedy przy momencie obrotowym 150 Nm, przyspieszał od 0 do 100 km/h w ciągu 4 sekund. Po kilku testach prototypem, wyposażonym w 74-konny silnik elektryczny, chłodzony olejem, nastąpiła jednak cisza. Nie wiadomo czy ta futurystyczna koncepcja była jednak zbyt rewolucyjna, czy zdecydowały inne bardziej przyziemne względy. Projekt nie wszedł do szerszego obiegu. Wiadomo jednak ze źródeł nieoficjalnych, że najważniejszym problemem jaki stanął przed konstruktorami i dystrybutorem był bardzo mały zasięg elektryka (około 80 km) i astronomiczna cena (wg. niektórych źródeł około 50 tys. dolarów).


Nowe koncepty elektryczne wejdą około 2022 r.
Były to zbyt duże wady, aby wprowadzić taki produkt do produkcji masowej. Ograniczenia zasięgu LiveWire, nie przekonały nawet największych zagorzałych zwolenników marki. W międzyczasie jednak usprawniono moc ogniw litowo-jonowych. Powstały nowe rozwiązania, które nie mają już takich ograniczeń. Project Livewire został zmodyfikowany i zadebiutuje więc w nowej odsłonie już 2019 r. Będzie to pierwszy elektryczny motocykl bezsprzęgłowy, typu „twist and go” Harleya i zostanie skierowany do produkcji masowej. Do 2022 r. oferta modeli elektrycznych, zostanie znacząco poszerzona. Już teraz firma pokazała zdjęcia również następnej edycji nowych konceptów elektrycznych.

Firma z Milwaukee złożyła również wniosek o rejestrację nazwy "H-D Revelation" w Urzędzie Patentów i Znaków Towarowych Stanów Zjednoczonych na początku 2018. Nazwa "Revelation" zostanie zastosowana tylko do rodziny silników, baterii, ładowarek, które będą zasilać motocykle elektryczne. Byłoby to dość logiczne. Rodzina silników, zastosowana w  Sportsterach nazywa się Evolution, silniki w Streetach to  Revolution X, piece napędzające V-Rod to Revolution. Nazwa "H-D Revelation" dla silników elektrycznych jest najbardziej przekonywująca.


Nie wiadomo jednak na jakie rynki firma planuje dystrybucję elektryków. Być może obejmie tylko wybrane kraje. Wiadomo jednak jakie motocykle będą sprzedawane w Indiach. W następnych latach producent deklaruje bardziej aktywną politykę związaną z opracowaniem mniejszych motocykli, o małej pojemności (250 do 500 cm3), głównie na rozwijające się rynki azjatyckie. Tu chodzi głównie o  rozwój firmy w Indiach, a także dystrybucję na pozostałe rynki azjatyckie.


U góry motocykl elektryczny LiveWire, który wejdzie w 2019 r. do produkcji.

Dla przypomnienia Harley-Davidson rozpoczął sprzedaż motocykli w Indiach w 2010 r. W 2011 r. założył nawet spółkę zależną Harley-Davidson India w Gurgaon, w pobliżu Delhi i stworzył indyjską sieć dealerską. Potem jednak nastąpił dość duży kryzys finansowy. Wartość marki Harley-Davidson znacząco spadła o 43 procent. Spadek wartości akcji, spowodował dość duże ograniczenia w ekspansji. Firma musiała szukać oszczędności i obniżyć koszty produkcji. Na szczęście nie doszło do zamknięcia zakładów produkcyjnych w Wisconsin. Sytuację uratowała restrukturyzacja całej firmy, która obejmowała zamknięcie dwóch fabryk, jednego centrum dystrybucyjnego zwolnienie około 3500 pracowników. Obecnie Harley Davidson jest znów w dobrej kondycji finansowej. Firma planuje powrócić do tematu rynków wschodzących i tam szukać nabywców. Tutaj zresztą składa swojego Streeta. Rynek azjatycki rządzi się jednak zupełnie innymi prawami. Tu sprzedają się jednoślady o dużo mniejszych pojemnościach, w zakresie 250 - 500 cm3 i proporcjonalnie mniejszej oczywiście cenie. Jeśli Harley myśli poważnie o zawojowaniu rynków wschodnich, musi na poważnie zaprojektować pojazdy przystosowane do tamtych realiów i oczywiście zainwestować dość pokaźne sumy w wdrożenie tych inwestycji w życie. Oczywiście nowa strategia i wprowadzanie nowych modeli będzie wymagało znacznych inwestycji kapitałowych.


Celem planu „Więcej dróg do Harley-Davidson” jest więc nie tylko pozyskanie nowych klientów, ale również zapewnienie akcjonariuszom lepszych wyników finansowych i co najważniejsze pozyskanie funduszy na inwestycje i wdrożenia. Firma wspomina, że do 2022 r. zainwestuje w nową strategię 550 milionów USD inwestycji kapitałowych i 275 milionów USD inwestycji operacyjnych. Wszystkie zmiany pozwolą wygenerować łącznie ponad 1 miliard USD rocznego przychodu więcej w 2022 r. niż w 2017 r., wg. zapewnień Levaticha.

model Custom o pojemności 1250 cm3

model Custom o pojemności 1250 cm3


1 1 1 1 1 1 1 1 1 1 Rating 0.00 (0 Votes)

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież

Komentarze   

Witek
+2 # Witek 2018-08-01 11:03
Wbrew pozorom elektryki nie są tanie. Za Teslę z silnikiem 75 kWh trzeba wyłożyć około 80K $. Model X P100D to jakieś 135K w walucie $. Nie widzę dużej przyszlości dla elektrycznych motocykli, bo mają zbyt ciche wydechy. A co najważniejsze, jak zrobić jakieś male palenie gumy elekrykiem?
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
HD
+1 # HD 2018-08-01 10:54
Nie wiadomo tak naprawde jakie ogniwa chce wykorzystywać HD. Trzeba by doglębnie spojrzeć z szczegoły patentowe i poczytać to i wo o projekcie. Mam wątpliwości czy będą to baterie litowo-jonowe, bo te mają tendencje do przegrzewania i ewentualnego wybuchu. Wyobraż sobie, ze coś wybucha ci pod nogami. Tesla, aby zaadapotować baterie litowo-jonowe do swoich aut, stworzyła specjalny system chłodzenia tych baterii w samochodach, z wymuszonym obiegiem wodnym. Do tego zbudowali własna fabryke ogniw. Ciekawy jestem jak to rozwiązali z HD, skoro złozyli patent to musili miec jakies rozwiazanie.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
Zdzichu
+1 # Zdzichu 2018-08-01 10:03
Jak widać akumulatory zajmują większość przodu motocykla. Ciekawe jak szybko stracą pojemność i po ilu cyklach ładowania trzeba będzie zrobic podmiankę. Toyota na akumulatory w swoich hybrydach daje maksymalnie gwarancję na 10 lat lub 175 K km, a Tesla 8 lat.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować

Info