Mój motocykl XT

Ocena użytkowników: 0 / 5

Gwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywna
 

Mojego XTka kupiłem w połowie roku 2006. Jest to zwykły XT600 model 3TB, wyprodukowany został w 1994. Kupiłem go ze stanem licznika 34814km. Obecnie jest na liczniku ponad 150 tysięcy. Jest to mój jedyny motocykl, służy do pracy, zabawy, podróży - słowem do wszystkiego.

 
Dlaczego wybór padł na XTka? Zawsze mi się podobał, poza tym urzekał swoją prostotą, no i co tu dużo mówić - koszty utrzymania takiego motocykla są niewielkie, nawet gdy zdarzało mi się robić w sezonie 18-20 tys. km.
W zasadzie całość przygotowania motocykla do sezonu (lub podróży) polegała na założeniu nowego napędu i opon. Olej wymieniam ze dwa razy w sezonie, raz w sezonie sprawdzam zawory, raz na kilkadziesiąt tysięcy km daję gaźnik do czyszczenia. Muszę dodać, że jestem typem człowieka, który dosyć dobrze opanował sztukę tankowania zbiornika i na tym praktycznie kończą się moje umiejętności w kwestii utrzymania tego motocykla.
 
SILNIK
No co tu dużo gadać, to jest po prostu mistrzostwo świata. Zawsze odpala (chyba, że akumulator jest w stanie agonalnym), w każdych warunkach. Zdarzało mi się nim jeździć tak w minusowych temperaturach, jak i w ponad 50-stopniowym upale (Maroko, Iran, Kazachstan czy inne) i nigdy nie protestował. Na wysokości powyżej 4000m n.p.m. (Pamir, Tadżykistan) też szedł bardzo dzielnie, chociaż osiągi szły w dół, zużycie w górę. Ale pocieszam się, że niektóre "komputerowe" motocykle miały tutaj o wiele gorzej. Nigdy tego motocykla nie torturuję, podczas każdej jazdy sprawdzam poziom oleju, nigdy nie przekraczam 100km/h (bo i po co?), długo go grzeję przed jazdą i przez pierwszych kilka km nie kręcę go wysoko. Przy stanie licznika 91274km silnik zrobił definitywne bum - kumpel mi regulował sprzęgło w środku silnika i zapomniał tam szmatę=brak smarowania. Zaniosłem motocykl do mechanika, zleciłem zrobienie silnika i skrzyni od podstaw. Do tego kupiłem jeszcze nową (używaną w dobrym stanie) głowicę. Całość kosztowała kilka tysięcy złotych, natomiast dzisiaj (60 tys. km po remoncie) silnik wydaje się być właśnie dotarty. Po remoncie bez sprawdzania (nie było czasu) pojechałem nim do Mongolii i o dziwo nawet wróciłem.
W tej chwili zużycie oleju wynosi gdzieś 0,1-0,2 litra na 1000km. Ta górna wartość dotyczy jazdy w wyższych temperaturach (np Kazachstan).
Mam wrażenie, że tego silnika nie da się zarżnąć w normalny sposób. Swego czasu wyskakiwał mi drugi bieg, a to było szczególnie upierdliwe podczas jazdy w górach. Dopiero nowe zębatki w skrzyni rozwiązały kłopot. Sprzęgło jest ok, wytrzymuje kilkadziesiąt tysięcy km. Trzeba pilnować luzu na klamce. I warto dać ponad stówe za oryginalną linkę i mieć spokój na kilka lat.
Zużycie paliwa podczas normalnej jazdy koło komina to coś w okolicy 4,5 litra/100km. Nie ma mowy, by przy dobrze wyregulowanym sprzęcie osiągnęło 5 litrów, w każdym razie mi się nie udało. Z kolei spokojna jazda w trasie pozwala zejść nawet poniżej 4 litrów i to nawet na pozornie paskudnej jakości paliwie.
 
PODWOZIE
W tej kwestii nie mam pojęcia, co napisać. Ogółem jest dobrze. Ja tam miszczem prędkości nie jestem, a opony mam zjechane na kwadratowo, więc mogę po prostu stwierdzić, że motocykl jedzie, hamuje i skręca. W momencie przypływu skłonności samobójczych czasem pojeżdżę nim trochę szybciej po mieście i wtedy nie mogę się nadziwić, że tak słabym motocyklem można tak gnać. Hamulce są wystarczające do normalnej jazdy, chociaż oczywiście nie porażają skutecznością (zwłaszcza w dwie osoby). W zakrętach można spokojnie przycierać butami i motocykl nie traci jakoś stabilności. W sumie tylko kilka razy jechałem nim ponad 100km/h (kręciłem go na maksa podczas sprawdzania, czy sprzęgło zacznie się ślizgać), no i gdzieś tam przy 130 czy 140 zaczął troszkę wężykować, ale tragedii nie było. Co do opon - używam tylko Mitasów E07. Nigdy nie sprawdzałem innych, więc nie mam porównania.
 
PODRÓŻE
Byłem nim np. w Gruzji, Armenii, Iranie, Maroko, Rosji, Mongolii, Kazachstanie, Kirgizji, Tadżykistanie czy paru innych fajnych krajach i za każdym razem wrócił o własnych siłach. Można go nieźle obładować bagażem (odbija się to oczywiście na stabilności), a jak się weźmie ze sobą kanisterek na 5 litrów paliwa - to już nie ma mu czego zarzucić. Oczywiście, że GSem, dużym KTMem czy czymś innym będzie szybciej, wygodniej i w ogóle, ale kogo to obchodzi? Ja z reguły podczas podróży miałem (niemal) nieograniczony czas, natomiast zawsze słabo stałem z kasą, a nawet bardzo słabo. Więc mnie interesowało tylko zużycie paliwa i powiedzmy koszty przygotowania do podróży. Świetnie sobie radzi ze słabym paliwem - parę razy zalałem go naprawdę jakąś zupką (Swanetia, Iran), ale nie protestował.
 
KOSZTY UTRZYMANIA
Opony kupuję sobie w Czechach, bo mam dostęp do tanich Mitasów. Biorę E07, koszt za komplet to gdzieś ze 350pln? Z reguły jak ściągałem je z motocykla przed kolejną podróżą, to przy przebiegu rzędu 18tys. km wyglądają, że kolejnych kilka tysięcy jeszcze mogłyby przejechać. Napęd biorę jakiś taki średnio drogi DID, koszt około 400-450pln. Świeczka, olej, akumulator czy filtr powietrza - no to nie są jakieś porażające koszty.
 
CO SIĘ POPSUŁO
Kupiłem mojego XTka z cieknącym olejem spod pokrywy filtra oleju. Trochę krwi mi to napsuło, generalnie nawet do dzisiaj troszkę oleju tam się sączy. W sumie dwa razy urwałem łańcuch, ale to z własnej winy, bo ślizg na wahaczu był w fatalnym stanie lub go po prostu nie było, przez co zapinka rozpięła łańcuch w trakcie jazdy. Raz skończył mi się gwint na nakrętce mocującej zębatkę zdawczą, ale w porę to dostrzegłem. Chyba ze dwa razy jakiś syf wleciał do gaźnika, przez co na chwilę z niego ciekło - było to w krajach typu Rosja czy Kazachstan. Podczas podróży do Mongolii złamałem stopkę boczną. Teraz boję się tego, że coraz częściej mogą być numery, że gdzieś np gwint się skończy i będą numery. Krótko po podróży do Azji centralnej skończyły się ząbki na wieloklinie dźwigni zmiany biegów - mały duperel, a potrafiłby trochę namieszać na jakimś pustkowiu.
 
Na koniec zamieszczam listę tego, co działo się z moim wiernych wierzchowcem przy konkretnym przebiegu:
34814km - początek naszej miłości
36220km - regulacja zaworów
37846km - olej
38235km - świeczka
42050km - zawory
43094km - opony (E07), napęd, przednie klocki ham., olej w widelcu
43808km - olej
51214km - olej
54571km - zawory świeczka
57559km - zawory, filtr pow., świeczka
59738km - przednia opona
60049km - tylna opona
60159km - olej
63571km - łańcuch
65113km - sprzęgło olej
65445km - zawory filtr pow.
75502km - łańcuszek rozrządu, zrobiona głowica, sprężynka do zmiany biegów, olej, zawory
78511km - opony (E07), łańcuch DID ślizg
78743km - olej, zawory, świeczka
78746km - filtr pow., płyny ham.
86028km - łańcuch DID, zębatki pozostawione stare
86224km - linka sprzęgła
86681km - czyszczenie gaźnika, nowe króćce ssące, filtr pow.
87289km - linka sprzęgła (znowu), olej, zawory
91274km - remont kapitalny silnika skrzyni i drobiazgi, nowa linka sprzęgła
91303km - nowa głowica, akumulator
91503km - olej, kontrola zaworów
92054km - nowa linka sprzęgła
93287km - Mitasy E07, napęd DID, klocki ham. z tyłu, łożyska w kołach
93493km - olej
93501km - filtr pow.
101083km - olej
111615km - kontrola zaworów
111710km - łożysko w główce ramy
111714km - świeczka
111715km - olej, filtr pow.
114394km - opony E07, napęd DID, uszczelniacze i olej do widelca, czujnik stopu od przedniego ham., spawanie bagażnika
116034km - olej
125149km - sprzęgło, olej, czujnik luzu, filtr pow., klamka sprzęgła
126018km - świeczka, zawory
130681km - nakrętka zębatki zdawczej
132118km - akumulator
133748km - opony E07, napęd DID, sprzychy w tylnym kole, łożyska w obu kołach, reanimacja obu hamulców, filtr pow., świeczka, gaźnik, zawory, stelaż pod torby, olej itd.
147553km - olej
151216km - nowa (używka) dźwignia zmiany biegów
 


1 1 1 1 1 1 1 1 1 1 Rating 0.00 (0 Votes)

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież

© mototour.pl