Jak zapakować się na wyprawę motocyklową? - wywiad

Ocena użytkowników: 5 / 5

Gwiazdka aktywnaGwiazdka aktywnaGwiazdka aktywnaGwiazdka aktywnaGwiazdka aktywna
 
Jak zapakować się na wyprawę...
pogaduchy
Polska
5 minut czytania
na łączu
1 1 1 1 1 1 1 1 1 1 Rating 4.75 (4 Votes)

 

Neon.: Witaj Macieju. Wracamy do odwiecznego problemu: „Jak zapakować się na wyprawę motocyklową?”. Czyli co zabrać, a co zostawić? I najważniejsze. W co się zapakować, aby nie tylko dobrze wyglądać, ale aby nasz bagaż był również bezpieczny i jednocześnie funkcjonalny. Może Ty masz jakiś sprawdzony patent na bagaż motocyklowy? Co byś doradził komuś, kto ma trochę gotówki i chce wyjechać na wyprawę i nie ma za bardzo pomysłu, jak się zapakować.

Maciej Rusztyn.: Temat jest bardzo złożony. Nie ma jednoznacznej odpowiedzi. Inaczej trzeba się przygotować na wyprawę do Mongolii (z nastawieniem na wiele akcentów terenowych i długi czas podróży), w inny sposób przygotujemy motocykl na Nordkapp motocyklem szosowym. Wielu motocyklistów wybiera też kilkudniowe wypady stricte enduro, np. na Ukraińskie Zakarpacie. Widać więc, że kierunek i sposób podróży determinują sztukę pakowania i przygotowania motocykla.

N.: Może warto by było uściślić już na początku, że to ma być wyprawa średnioterminowa, wyjazd do Albanii i Chorwacji. Po drodze będą 3 kategorie tras: trasy dualowe, szosa na dojazdówce, a potem szutry i lekki offroad. Czy masz zatem jakiś sprawdzony sposób?

M.R.: Tak, to już jest konkret. Mam pomysł na taki wyjazd. Zawsze bowiem zakładam, że jeśli wspominamy o jeździe poza asfaltem, to trzeba brać pod uwagę wywrotki (lepiej dmuchać na zimne!). Z tego powodu nie polecam tak popularnych kufrów bocznych. To jest tylko moja opinia, ukształtowana dzięki jazdom po ciężkim terenie. Mój ulubiony set na boki to sakwy motocyklowe położone na stelażu. Takie torby mają dwie funkcję. Po pierwsze, zabezpieczają dodatkowo nasz motocykl przy upadkach, pozwalając później z łatwością unieść za stelaż przewrócony motocykl. Po drugie, obniżają środek ciężkości, co pozwala łatwiej manewrować maszyną. Sakwy boczne mają jednak jeden minus: można je w łatwy sposób ukraść… Z tego powodu jako bagaż centralny wybierzmy najlepiej kufer aluminiowy. Zdobędziemy przez to „bezpieczną przestrzeń”, w której będzie można zamknąć cenne rzeczy i zostawić je na parkingu razem z motocyklem. Taki aluminiowy kufer centralny ma wiele udogodnień przydatnych podczas wyprawy. Przede wszystkim kształt, który umożliwia przytroczenie różnego ekwipunku po bokach (np. termosy, zbiornik z paliwem itd.). Na pokrywie takiego kufra często znajduje się orurowanie i płaska powierzchnia. Daje ona bardzo duże możliwości przewożenia dodatkowego bagażu. Można tam wrzucić dodatkową torbę lub namiot, karimatę i śpiwór. Często niewykorzystywanym patentem w takim kufrze jest torba wewnętrzna. Mało kto wie, że da się ją wykorzystać na kilka sposobów. Torby do wnętrza kufra aluminiowego z Givi są wykonywane z podgumowanego wodoodpornego materiału i w trakcie podróży, jeśli jest taka potrzeba, można mocować je na pokrywie kufra. Dzięki temu zwiększymy pojemność naszego bagażu. Nie trzeba również przypominać, że, poza bagażem, obowiązkowy jest podstawowy zestaw kluczy i zestaw naprawczy oraz tankbag.

Jeśli czujesz, że w takiej na przykład Albanii czy Chorwacji będziesz delikatnie „szutrował” swoim GSem i nigdy nie doprowadzasz do niebezpiecznych sytuacji, to nie zastanawiaj się i zastosuj aluminiowe kufry boczne, bo jest to zdecydowanie bardziej praktyczne rozwiązanie. Nie trzeba się martwić o bagaż, gdyż praktycznie wszystko można zostawić przy motocyklu i iść zwiedzać albo coś zjeść. Z kolei sakwy to wieczne taszczenie całego przybytku na plecach. Jednakże na terenach odległych od cywilizacji, można odczuć jego zalety.

N.: To może powiedz teraz, jak ty zapakowałbyś się na wyprawę dookoła świata na BMW GS lub na motocyklu typu duże turystyczne enduro.

M.R.: Aktualnie przygotowuję klientowi GSa 1250 do wyprawy. Może nie jest to okrążenie całego świata, ale właśnie wcześniej wspomniana przeze mnie Mongolia i widziałbym tu pewne analogie.

 

N.: Czego one dotyczą?

M.R.: Ze względu na bezpieczeństwo podczas takiej wyprawy, pokusiłbym się o zamknięcie wszystkiego w kufry… Wiem, że to jest niezgodne z tym, co wcześnie powiedziałem. Ale zakładam, że okrążenie świata to maraton, do którego należy podejść z dużym dystansem, jednocześnie wybierając zawsze bezpieczniejszą drogę (oczywiście jeśli mamy taki wybór, bo podczas trasy ok. 40 tys. km trzeba założyć różne scenariusze). Muszę powiedzieć, że nigdy nie byłem na tak odległej wyprawie, ale jak tylko sobie o niej myślę, to odczuwam pewien lęk. Jest to obawa o brak swojej bezpiecznej przestrzeni w wielkim świecie, wśród obcych ludzi. Z tego powodu szukałbym swojego azylu w zamkniętych i szczelnych kufrach aluminiowych. Czyli komplet kufrów – w przypadku BMW będzie to asymetryczny zestaw bocznych plus centralny, co da nam pojemność około 143 litry (wybrałem model Givi Outback, są bardzo solidne i jeszcze dodatkowo zabezpieczone wstawkami z poliuretanu, aby amortyzować ewentualny kontakt z podłożem). Ważne tu będzie wykorzystanie nawet najmniejszej przestrzeni na motocyklu. Kufry, jak już wcześniej wspomniałem, dają możliwość zagospodarowania ich o kolejne składniki bagażu.

Przemyślałbym też temat dodatkowego paliwa. Na GSie fajnie można z tego wybrnąć, montując kanistry z przodu na gmolach. BMW ma silnik typu boxer, więc kanistry zawieszone na górnych osłonach są względnie bezpieczne. Osobiście nie zabierałbym ze sobą dodatkowych opon, dużej bańki oleju itd. Planowałbym zakup i wymianę na trasie wyprawy, aby tego ze sobą nie wozić. Można tez powysyłać w odpowiednie punkty takie produkty lub ustalić z kimś, aby takie wysyłki robił w zależności od tego, gdzie chcemy jechać. Jednak torba na zbiornik jest obowiązkowa.

 

N.: Brzmi to interesująco. Ale klient nie zawsze ma nieograniczoną ilość gotówki i zapewne od razu zapyta się: „ Ile to kosztuje i czemu tak drogo?”.


M.R.: To prawda. Przestawię może sytuację z perspektywy marki Givi, z którą mam kontakt od wielu lat i można powiedzieć, że zawodowo jestem już identyfikowany z tą marką. Jeśli chodzi o kufry centralne w Givi, to dzielimy je na dwie grupy. System Monokey – bardzo wytrzymały trzypunktowy system mocowania kufra centralnego. Płyty są wykonane z tworzywa lub z aluminium, a ich nośność to 10 kg. W rzeczywistości wytrzymują oczywiście zdecydowanie więcej, ale producent się w taki sposób zabezpiecza. Co roku warto wymienić jedynie gumki amortyzujące za 10 zł i kufer trzyma się bez żadnych drgań. Cena takiego zestawu mocującego do motocykla zaczyna się od 250 zł.

Wybór kufrów w systemie Monokey jest bardzo duży i każdy znajdzie coś dla siebie. Najbardziej uniwersalny, jednocześnie z super ceną do jakości, jest wykonany z tworzywa Givi E460n. Atrakcyjna cena ok. 350 zł i bardzo dobre materiały, z których go wykonano, czynią z niego bestseller. Kufer ten oryginalnie był montowany około 2000 roku w Hondach, np. Transalp 650. Jego ponadczasowa konstrukcja jest ceniona przez wielu motocyklistów. Droższy model pochodzi z aerodynamicznej serii V47. Mieści dwa kaski i pasuje do współczesnych futurystycznych modeli motocykli, takich jak Yamaha Tracer czy Kawasaki Versys. Jego koszt jest już dużo wyższy, bo za podstawową wersję V47NNT należy zapłacić ok. 660 zł. Kufry centralne Monokey są również wykonane z aluminium. Mamy tutaj modele od 30 litrów (typowo na laptopa) w cenie od 800 zł, po przez model ADV o pojemności 42 litry – ich cena zaczyna się od 1100 zł. Najbardziej pojemny z kufrów Givi – Trekker Outback, o pojemności 58 litrów, również jest wykonany z blachy aluminiowej.

System Monolock – to druga grupa uchwytów przeznaczona raczej do skuterów oraz małych motocykli miejskich. Ich wytrzymałość to około 3 kg, a więc do miejskiej jazdy w zupełności wystarczy. Kufer z tym rodzajem mocowania ma w zestawie płytę montażową z dużą ilością otworów montażowych. Pozwala to zamontować top case praktycznie na każdym bagażniku skutera. W ofercie są kufry o różnej pojemności – od 28 do 47 litrów. Najpopularniejszym kufrem Monolock jest aktualnie Givi B37 – typowy reprezentant futurystycznych kształtów, pasuje do wszystkiego.

Kufry boczne Givi można podzielić na trzy podstawowe typy. Standardowy Monokey – Tutaj nie ma żadnych różnic między kuframi centralnymi, jeśli chodzi o sam sposób montażu boxa do stelaża. Sam stelaż natomiast nie ma już płyty montażowej, a bezpośrednio rozmieszczone trzy punkty mocowania. Pozwala to zaoszczędzić na szerokości konstrukcji. Monokey Side – jest to mocowanie dedykowane pod kufry aerodynamiczne, wcięte pod „zadupek” motocykla. Pozwala to swobodnie korzystać z osiągów motocykla sportowo-turystycznego. Pasują tu kufry V37 i V35. Fenomenalnie wygląda taki komplet na motocyklu pokroju Yamaha Tracer czy Kawasaki Z1000XR. Monokey Cam-Side – Ostatni uchwyt, najgrubszy. Przeznaczony do kufrów aluminiowych i ciężkich motocykli ADV. Wykonany jest z profilu 18 mm, co czyni go niesamowicie odpornym na wygięcie. Do tego stelaża można zamontować kufry z serii Trekker Outback. Uwzględniają one asymetrie i pozwalają solidnie załadować motocykl. Jest to najczęściej wybierane rozwiązanie przez klientów, którzy dużo podróżują. Aktualnie producent marki Givi wprowadził również stelaże PL One-Fit. Umożliwiają one konfigurację systemu montażu według własnych potrzeb. Można w szybki sposób przerobić Monokey na Monokey Cam-Side lub wyrzucić wszystkie uchwyty i potraktować to jako stelaż pod sakwy boczne GRT709. W wersji podstawowej te stelaże są wykonane z rury 18 mm.

N.: Zachwalasz Givi, ok rozumiem, że każdy sprzedawca zachwala swój towar. Jednak nie wiem, czy to jest taki dobry system, gdyż zawsze korzystałem z innych sprawdzonych sposobów, np. linki i taśmy za kilka złotych. Powiedz zatem, w czym Givi jest takie dobre i lepsze od polskich systemów np. 21brothers, Crosso, które kosztują pewnie z 5 razy mniej.

M.R.: Givi to firma skupiona na produkcji akcesoriów motocyklowych od ponad 40 lat. Założył ją Giuseppe Visenzieg, były kierowca MotoGP. W produktach Włochów widać, że odpowiadają na potrzeby motocyklistów. Włosi co roku rozwijają koncepcję wszystkich kategorii swojego asortymentu, inwestują w to dużo pieniędzy i czasu. Produkty Crosso są w porządku, ale w ofercie mają dwa modele sakw motocyklowych, które są bardzo proste. Mam nadzieje, że za jakiś czas Crosso będzie robiło więcej produktów typowo do motocykla, które będą mogły konkurować z czołówką światową.

N.: Jakoś nie przekonałeś mnie, ale nie jestem typowym klientem. To, że coś jest produkowane od 40 lat, nie jest dla mnie żadnym argumentem, ale może bym kupił coś mniejszego, na co mnie stać, np. coś do smartfona, albo do gps? Masz coś dla mnie?

M.R.: Ja używam uchwytu na telefon Givi S920L. Jest to mocowanie w formie imadła, które nie osłania smarfona żadnym pokrowcem. W dzisiejszych czasach wiele telefonów spełnia dość wysokie standardy wodoodporności. Konstrukcja trzyma się na poprzeczce za owiewką lub na kierownicy. Dla mnie najlepsze rozwiązanie na wyprawę i wypady w teren. Warto jednak mieć telefon „wyjazdowy”, którego nie będzie nam szkoda. Pokrowców na telefon nie lubię, bo ograniczają widoczność i jednak dotyk ekranu traci na czułości, co jest irytujące po czasie.

N.: Kiedyś królowała skóra, a teraz kodura i aluminium. Być może wynika to ze zmian w samym sposobie podróżowania. Jakie tendencje obserwujesz na przestrzeni ostatnich lat? Ja jestem jednak tradycjonalistą i trudno mnie namówic na jakieś zmiany. Lubię rzeczy, które mogę sam naprawić w trasie. A Ty proponujesz mi nowe technologie za 2 tys. 

M.R.: Uważam, że skóra w naturalny sposób została wyparta przez materiały syntetyczne. Syntetyki pozwalają na zachowanie swoich parametrów w różnych warunkach. Aktualnie motocykliści podróżują daleko, nie zważając na warunki pogodowe. Dlatego akcesoria motocyklowe również trzeba było do tego przystosować. Myślę, że nie warto oceniać i porównywać dawnych systemów bagażowych. Były one niegdyś produkowane najlepiej, jak człowiek potrafił. Nieznane były w tamtych czasach współczesne nam materiały syntetyczne, nieznana była współczesna technologia produkcji takich syntetyków. Aktualnie dawne rozwiązania można traktować z łezką w oku, spoglądając na objuczonego w skórzane sakwy SR500. Gdyby ówczesnym motocyklistom zaproponować produkt, który nie przemaka, jest odporny na uderzenia, ma przemyślany sposób szybkiego montażu i ekspresowo wysycha, to ani chwili by się nie zastanawiali.

N.: Ok zmieńmy temat. Sam chętnie używam tankbaga. Lubię w nim chować kamerę, aparat, jakieś batoniki i cały ten bajzel. Najważniejsza jest duża ilość kieszeni, dobre zamki i gruba kodura. A jakie ty masz propozycje?

M.R.: Bardzo dobrym rozwiązaniem jest Tanklock od Givi. Wiem, że inne marki również mają podobny patent. Jest to podkowa zamontowana na stałe przy korku wlewu paliwa, do której mocuje się torbę – tak samo jak kufer do płyty. Bardzo wygodna sprawa: nie rysuje zbiornika paliwa i zawsze leży jak powinna. Wybór modelu zależy od potrzeb i gustu. Na przykład bardzo dobra do motocykla enduro jest torba Givi EA118. Zlewa się lekko po zbiorniku, co pozwala zamontować ją na motocyklach z „garbatym” bakiem (bardzo popularnym w ostatnim czasie). Ma dużo kieszeni i nawet odpinaną „nerkę” na dokumenty i podręczne rzeczy.

N.: Kufry niby fajne rozwiązanie. Wciąż jest wielu zwolenników sztywnego case’u. Po szlifie czy uderzeniu stelaż czasami rozpada się i wymaga naprawy. Czasem nie można nawet kontynuować jazdy. W niektórych miejscach można znaleźć jakiś mały warsztat, ale co zrobić w górach, np. Alpach? Może lepiej jednak skorzystać z jakiegoś rogala, który po szlifie nie będzie tak zmasakrowany. Zatem technika jazdy a wybór.

M.R.: Sprawa jest prosta. Trzeba zweryfikować, jaki procent czasu spędzamy na szosie, a jaki w terenie. Im więcej terenu, tym lepiej unikać sztywnego bagażu. Jeśli znowu szosa dominuje w naszych wyprawach, warto wybrać komplet kufrów (są bardziej praktyczne i wygodne). Zgadza się, że czasem trzeba dokonać trudnych wyborów. Jeśli więc mieszasz off z drogą, ale mimo wszystko na korzyść „czarnego” z lekkimi akcentami szutrowymi, to wybierz kufry aluminiowe. Dobre aluminiaki sprawdzają się i też są w stanie przyjąć jakąś nieprzewidzianą wywrotkę.

 

 

Maciej Rusztyn - Jego konikiem są duże motocykle wyprawowe – użytkowane zgodnie z przeznaczeniem. Ulubiona marka to KTM, a konkretnie model LC8. Zawodowo zajmuje się sprzedażą akcesoriów motocyklowych w motor-sklep.pl.

Informacja redakcji: W wypowiedziach zawarto lokowanie produktu. Opinie nie są tożsame z linią redakcyjną.


1 1 1 1 1 1 1 1 1 1 Rating 0.00 (0 Votes)
© mototour.pl
X

Mototour.pl

Dziękujemy za wsparcie naszego portalu. Zależy ci na tej fotografii. Napisz do nas na adres