mototour.pl trasy motocyklowe miejsca przyjazne motocyklistom zloty motocyklowe

Edie box - wywiad z autorem super pomysłu

+ 73
+ 18

Temat: Edie box czyli pomysł co zrobić z kaskiem i akcesoriami
Gdzie: Polska
Autor: Robert Wałęsiak
Info: edie.pl

( Dodaj opinie )


Z Robertem Wałęsiakiem, wynalazcą Edieboxa rozmawia Eliza Tarary

 

Redakcja: Jesteś autorem kilku wynalazków. Przybliż nam ostatni z nich.

Robert Wałęsiak: Zgadza się. Wymyśliłem kilka rzeczy. Jedną z nich jest urządzenie parkingowe EDIE. Jego idea jest bardzo prosta: motocykliści lub rowerzyści chcący zostawić pojazd na parkingu, mogą schować w tym urządzeniu swoje rzeczy i zamknąć je tylko jednym, własnym zabezpieczeniem, a następnie bez obaw iść po zakupy, na spacer czy załatwiać inne sprawy.

 

R: Większość wynalazków powstaje przez przypadek, po nagłym olśnieniu albo w myśl przysłowia, że „potrzeba jest matką wynalazku”. Jak to było z Twoim stojakiem rowerowo-motocyklowym?

R.W.: Na pomysł wpadłem już jakiś czas temu. Można powiedzieć, że dzięki obserwacji otoczenia. Zobaczyłem kiedyś w sklepie rowerzystę, który miał kask, lampkę i jeszcze jakieś akcesoria rowerowe. Chodził z tym wszystkim i robił zakupy. Od razu stwierdziłem, że ani to wygodne, ani bezpieczne. Po prostu niefajne. I właśnie po jakimś czasie powstała pierwsza koncepcja, a w jej efekcie rysunki, modele i ostatecznie prototyp. Ideę urządzenia wysłałem na konkurs dla wynalazców, który udało się wygrać. Prototyp stojaka ze schowkiem na kask zdobył bowiem główną nagrodę w V edycji „Konkursu Na Pomysł”. Zwycięstwo to zapewniło mi zgłoszenie do Urzędu Patentowego RP i przede wszystkim fachowy opis wynalazku.

 

R.: Twój wynalazek umożliwia wpięcie roweru do stojaka i zamknięcie pojemnika na kask jedną kłódką. Zatem przybliż nam, jakich materiałów używasz do jego wykonania?
R.W.: Do konstrukcji stojaka użyte są grube blachy stalowe (10mm grubości głównych elementów), które tworzą konstrukcję odporną na wandalizm i wieloletnie użytkowanie. Całość zabezpieczona jest antykorozyjnie (blacha ocynkowana) i malowana proszkowo, a w przyszłości planuję także wersję z inoxu. Pokrywa pojemnika osadzona jest na dwóch łożyskach kulkowych, które w połączeniu z balansami pozwalają unosić pokrywę z wyjątkową łatwością.

 

R.: Wygrana w konkursie zmotywowała Cię do dalszych działań. Na czym one polegają?

R.W.: Tak. To trochę jak uczeń w szkole: dobra ocena jego pracy zachęca go do dalszych, nierzadko wytężonych, poczynań. W moim przypadku jest podobnie. Zacząłem poświęcać temu pomysłowi więcej uwagi i rozwijać go. Powstawały różne wersje stylistyczne i każda koncepcja była już coraz bardziej przemyślana. Na początku: wersja EDIE smart – tylko dla rowerzystów, a potem EDIE box – uniwersalna wersja zarówno dla rowerzystów, jak i motocyklistów. Ale to nie koniec, bo w opracowaniu są kolejne wersje stylistyczne, w tym jedna z dość ciekawym rozwiązaniem, z którego ucieszą się głównie motocykliści (prototypami, w odpowiednim czasie, oczywiście pochwalę się na facebooku), oraz inne produkty, które chcę mieć w ofercie.

 

R.: Jest wynalazca i wynalazek. A co z patentem?

R.W.: Na początku roku zdecydowałem się rozpocząć procedurę międzynarodową PCT, dzięki której rozwiązanie ma szansę stać się polskim patentem międzynarodowym.


R.: Jesteś poznaniakiem, więc znasz problem rosnącej liczby przede wszystkim rowerzystów, a co za tym idzie koniecznością zapewnienia odpowiedniej ilości i jakości stojaków dla ich rowerów. Czy w związku z tym masz jakieś plany związane z realizacją swojego pomysłu w przestrzeni miasta?

R.W.: Tak. Chciałbym, aby moje urządzenia były rozstawiane na parkingach miejskich, przed galeriami handlowymi, ośrodkami sportu czy też przed siedzibami instytucji lub firm. Mam też założenie, by większa część produkcji była towarem eksportowym.


R.: W takim razie czy jest już jakieś miasto, które zainteresowało się Twoim wynalazkiem?
R.W.: Udało mi się już pozyskać pierwsze listy intencyjne. Na razie czekam na odpowiedzi z większych miast. Procedury są też dość skomplikowane, a moje pisma czasami „błądzą” między wydziałami magistratów.

 

R.: Jakie jeszcze problemy napotykasz na swojej drodze, by móc zaistnieć ze swoim stojakiem w miejskich przestrzeniach?

R.W.: Jest ich wiele. Ale dość często zdarza się, że włodarz miasta lub inny wysoki rangą urzędnik, nie jest i może nigdy nie będzie jego użytkownikiem z bardzo prozaicznych powodów. Na przykład nie ma prawa jazdy kategorii A, rzadko jeździ rowerem albo jest w wieku przedemerytalnym, co z kolei przekłada się na brak otwarcia na nowości, i nie widzi potrzeby zakupu takich urządzeń, bo przecież „nikt nigdy nic nie mówił…”, „każdy kask zabiera ze sobą”. Jak więc widać, w dużej mierze zależy to od samych użytkowników. Jeżeli spodobał Wam się mój pomysł, to podeślijcie go znajomym, a oni dalej. A może wtedy trafi wreszcie na właściwe biurko.

 

R.: Na koniec najważniejsze: czy zamierzasz zająć się również produkcją, czy zostaniesz już tylko po prostu autorem tego wynalazku?

Obecnie podjąłem współpracę z fabryką produkującą elementy stalowe – gwarantuje to większą moc przerobową, terminowość i odpowiednią jakość. Natomiast osobiście chciałbym też podążać w kierunku zakładu, w którym będzie można prototypować różne rzeczy, nie tylko z elementów stalowych. Czas pokaże.

 


 

Profil autora :
Eliza
 
 

Dodaj komentarz

Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu.

Kod antyspamowy
Odśwież

mototour.pl: