mototour.pl trasy motocyklowe miejsca przyjazne motocyklistom zloty motocyklowe

Do kogo należą media motoryzacyjne w Polsce?

+ 7
+ 5

Temat: Niemcy kontrolują 95% rynku prasy motoryzacyjnej
Miejsce: Polska

( Dodaj opinie )

Niemcy kontrolują 95% rynku prasy motoryzacyjnej w Polsce. Koncentracja mediów i powiązania kapitałowe wydawców z hurtowniami i producentami są czymś na porządku dziennym, podczas gdy w Niemczech i Wielkiej Brytanii taka sytuacja byłaby całkowicie niemożliwa. 

 

Kto jest kim w mediach motoryzacyjnych …?

 
Daleki jestem do postawienia tezy, że w mediach panuje spisek narodowy, czytaj niemiecki, którego głównym beneficjentem są media niemieckie. Mimo to patrząc na strukturę kapitałową „polskojęzycznych” mediów i sprzedaż na polskim rynku można postawić następującą tezę:
 

95% (sprzedaży tytułów motoryzacyjnych) w Polsce mają wydawnictwa reprezentujące kapitał niemiecki. Sytuacja, w której Wydawnictwo Bauer, Ringier Axel Springer i wydawca „Motocykla” czyli wydawnictwo Motor-Presse Polska  kontroluje aż  95% udziałów na rynku prasowym (motoryzacja) musi budzić małe zastanowienie. Warto mieć również świadomość, że niemieckie firmy są również właścicielem portali tematycznych w internecie z reguły o tych samych tytułach, co wydawnictwa drukowane. 

 
 
Weźmy modelowy miesiąc styczeń 2017 r. Wszystkie wydawnictwa bez względu na pochodzenie sprzedały w styczniu w dużym zaokrągleniu łącznie 400 tys egz. gazet o profilu motoryzacyjnym.
Wydawcy niemieccy są właścicielami minimum 7 czasopism motoryzacyjnych, które sprzedały ogółem w styczniu 2017 ponad 322 tys. egzemplarzy gazet, natomiast miejscowe wydawnictwa, które  kontrolują ledwie 3 ważniejsze tytuły, sprzedały raptem około 28 tys. sprzedanych egzemplarzy.  Oczywiście 5 procent, z tortu jaki bierze polski kapitał to tylko fragment góry lodowej.  
 
Na powyższym przykładzie widać dobitnie, że do polskich właścicieli należy od 2% - 5% rynku prasy motoryzacyjnej w przeliczeniu na ilość sprzedanych egzemplarzy. Zresztą pochodzenie tego kapitału nawet spod polskiej flagi niekoniecznie jest rozpoznawalne. Poważny graczem w mediach motoryzacyjnych, (z miesiąca na miesiąc tracącym jednak fanów) jest również należąca do Agory gazeta „Świat Motocykli” 
 
 

Jak jest w innych krajach?...

 
W innych krajach Europy kwestie mediów regulują specjalne ustawy medialne, zawierające obostrzenia antymonopolowe i antykoncentracyjne, określające kto może być właścicielem mediów i ile udziałów może posiadać. Wszystko po to aby nie doprowadzić do sytuacji, że wydawcą prasy jest hurtownia części lub np. lokalna władza, która będzie kontrolować dziennikarzy i nie będzie zainteresowana wyciąganiem trudnych tematów, ale raczej pisaniem laurek dla lokalnych działaczy.
 
 

W Wiekiej Brytanii 

 
Regulują to przepisy dotyczące własności w mediach oraz pluralizmu zawarte są w prawie telekomunikacyjnym (2003), prawie medialnym (1990))właścicielem koncesji nie mogą być: władze lokalne (z wyjątkiem sytuacji, gdy jest to usługa informująca wyłącznie o działalności tych władz), podmioty, których głównym lub jednym z celów jest działalność polityczna, BBC, agencje reklamowe czy organizacje religijne, które nie mogą posiadać określonego rodzaju koncesji. Wymienione ograniczenia dotyczą także różnych powiązanych osób, które posiadają więcej niż 5% udziałów;  każda fuzja przedsiębiorstw na rynku medialnym podlega badaniu w oparciu o prawo. Wymienione ograniczenia dotyczą także różnych powiązanych osób, które posiadają więcej niż 5% udziałów;  każda fuzja przedsiębiorstw na rynku medialnym podlega badaniu w oparciu o prawo• konkurencji. W przypadku, gdy takie połączenie zagraża pluralizmowi na rynku mediów, Sekretarz Stanu może podjąć interwencję w interesie publicznym.
 

W Niemczech


Są stworzone ograniczenia dotyczące koncentracji krzyżowej. Z reguły regulują to ustawy już na poziomie landów nazywane ustawami antykartelowymi. Np.: ustawa o radiofonii i telewizji Północnej Nadrenii i Westfalii określa, że podmiot mający pozycję dominującą na rynku prasy codziennej lub magazynów nie może mieć większościowych udziałów u żadnego nadawcy funkcjonującego na tym samym obszarze. Ponadto w przypadku nadawców lokalnych, podmioty posiadające jedną lub więcej gazet codziennych na danym obszarze nie mogą mieć więcej niż 75% udziałów w kapitale tzw. spółek operacyjnych nadawcy lokalnego. W Niemczech jest komisja do spraw koncentracji mediów, która co trzy lata wydaje taki raport i sprawdza, czy ktoś jednak, w ramach gry wolnorynkowej, nie zakupił za dużo i nie ma za dużo potencjału jeśli chodzi o docieranie do pewnej skali audytorium (…).
 
 

W Austrii

 
Istnieje prawny obowiązek podawania do publicznej wiadomości "struktury właścicielskiej w mediach, tzn. stacjach telewizyjnych, radiowych, portalach internetowych, dziennikach, magazynach prasowych ukazujących się co najmniej 4 razy w roku, tak aby odbiorcy byli świadomi, kto ma wpływ na linię programową danej usługi. Dotyczy to bezpośrednich i pośrednich udziałowców lub akcjonariuszy danego podmiotu medialnego oraz osób posiadających prawo głosu w organach zarządczych, a także innych powiązań personalnych.  Podmiot nie może posiadać więcej niż jednej koncesji radiowej lub telewizyjnej w danym obszarze usług...)"
 
 

Internet

 

Podobnie  wygląda sytuacja w dziedzinie mediów elektronicznych w Polsce. Tu nie ma żadnych regulacji i systemów. Rządzi wolna amerykanka i kapitał. Dlatego mediami mogą nazywać się np. tytuły które w normalnych systemach prawno-państwowych mogłyby być tylko broszurą reklamową czy stroną reklamową producenta. Wynika to z faktu, że w Polsce obowiązują regulacje pochodzą jeszcze z ery dinzaurów, a Ustawa o Radiofonii i Telewizji z 1992 r., w zasadzie nie ma odniesienia do nowych technologii z oczywistych względów.

Silna przewaga mediów komercyjnych, nad innymi i ich ekspansywna działalność prowadzi do tworzenia podobnego jak w przypadku czasopism zjawiska koncentracji i przenikania niejasnego kapitału. 

 
Zresztą trzy największe portale horyzontalne: Wirtualnapolska.pl, Onet, Interia mające dość duże kanały motoryzacyjne, (trudno oszacować ruch na tych kanałach tematycznych, ale globalnie szacuje się, że miesięcznie przyciągają około 42 miliony internautów.) są własnością zagranicznych wydawców dobrze nam znanym z czasopism drukowanych. Można więc postawić tezę, że to prawie to samo towarzystwo, bo Axel Springer, Bauer, Agora i Grupa Polska Press to przecież ci sami wydawcy u góry zestawienia. Do tego grona można zaliczyć w ich portfelu również portale zewnętrzne jak: Autokult (właściciel Grupa Wirtualna Polska S.A.)i  mojeauto.pl, (właściciel Wydawnictwo Motor-Presse Polska kupiony w 2010 r. od grupy Allegro, motofakty.pl należący do Polska Press – Verlagruppe Passau. 
 
Jednak w przypadku internetu koncentracja mediów nie jest już tak dominująca i struktura własności jest dużo bardziej rozdrobniona. Poza pierwszą dziesiątką jest masa pomniejszych portali i for egzystujących na różnych poziomach biznesowo-formalno-towarzyskich. Tu kapitał nie ma określonej narodowości. Ogólnie akceptowana w Polsce jest praktyka, że portale i strony www podające się za opiniotwórcze i informacyjne są jednak kapitałowo (w części bądz całości)kontrolowane przez producentów, większe hurtownie i sprzedawców lokalnych. 
 
Tak jest w przypadku portalu motocyklowego ścigacz.pl i motogen.pl, których właścicielem jest  firma Liberty Motors (obecna nazwa po zmianie ACS), zajmującą się jeszcze niedawno sprzedażą motocykli i części motocyklowych.  Liberty Motors kontroluje w 100% wraz z żoną Rafał Kwiatkowski, (związany z kolei biznesowo z firmą Inter Cars S.A.) Warto wspomnieć, że grupa kapitałowa skupiona wokół Rafała Kwiatkowskiego kupiła jakiś czas temu łódzki Polmozbyt i inwestuje w kupowanie serwisów samochodowych. Podobny model biznesowy mają też  Autocentrum.pl - (większościowy właściciel Oponeo zarządzany przez Dariusza Topolskiego – dystrybucja i hurt opon) i w dużo mniejszej skali portal zlotymotocyklowe.pl własność Lidor.  
 
Jest jeszcze grupa kilkunastu  portali robionych przez podstawione lub autentyczne agencje reklamowe, których nie będę z przyczyn oczywistych wymieniał. Zasadniczo charakterystyka tych serwisów to subtelne lub bardziej łopatologiczne mieszanie treści informacyjnej z nachalną  reklamą i product placement na zupełnie dowolnych zasadach. Autorzy podają się za dziennikarzy, ale świadomie zapominają, że wszystkie te chwalebne laurki i zachwyty dla producentów i ich motocykli, wypadałoby oznaczyć jako „artykuł sponsorowany”. No, ale dla tych panów liczy się skuteczność, a w Polsce artykuł sponsorowany nie ma takiej siły rażenia.
 

Prawda jest taka, że większość tych treści to ładnie opakowane lokowanie produktu i lokowanie treści, robione bez kompleksów i żadnych zasad. Wyobrażenia tych ludzi o moralności dziennikarskiej są niekoniecznie zbieżne z opiniami odbiorców i czytelników. Uważają moralność za balast, liczy się tylko kasa….Bo w końcu to zdolni specjaliści od kształtowania wizerunku, a nie dziennikarze.

 
Tak więc czytając jakiś test, recenzję lub artykuł, warto się zawsze zastanowić kto to pisze i dlaczego w teście wygrywa zawsze taka marka, a nie inny pojazd? Robiąc tak za każdym razem, nie dasz się tak łatwo zmanipulować… 
 

 

Profil autora :
Henry
 
 

Dodaj komentarz

Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu.

Kod antyspamowy
Odśwież

mototour.pl: