Motor show 2014 - Poznań - relacja

Ocena użytkowników: 0 / 5

Gwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywna
 

Impreza: MOTOR SHOW 2014
Miejsce: Poznań
Termin: 27.03-30.03.2014
Informacje: www.motorshow.pl
impreza towarzysząca: V Custom Festival

{extravote 1

Galerie motocykli customowych na targach w Poznaniu 2014 znajdziesz tutaj.

Wystawa i targi.  Jedna z największych imprez wystawienniczych o profilu motoryzacyjnym w Polsce. Na fanów motoryzacji czekały nie tylko samochody i motocykle. Równolegle do targów odbywał się V Custom Festival, na którym rywalizowali konstruktorzy motocykli customowych o tytuł Mistrza Polski w kategoriach: Freestyle, Modified Harley, Old School, Chopper/ Cruiser, Street Bike, Cafe Racer, Trike.
W tym roku wprowadzono też do rywalizacji zupełnie nową kategorię "Gwiazdy PRL". Zobaczyliśmy tu motocykle wyprodukowane w latach 1946-89 w krajach dawnych demoludów. Poniżej filmowy klip  z naszego pobytu na targach.

Ale wróćmy do targów motoryzacyjnych w Poznaniu - Motor Show 2014. Można się oczywiście rozpisywać godzinami o nowościach i technicznych nowinkach. Podsumujmy imprezę z punktu widzenia motocyklowego. Wydaje się, że targi motoryzacyjne powoli zaczynają wracać po kilku latach uśpienia i zastoju przemysłu motoryzacyjnego na właściwe tory. Bo w końcu jeśli w branży jest kryzys to trudno wymagać jakiś szczególnych wodotrysków.

W tym roku organizatorzy naliczyli 96.000 osób jakie oglądały ekspozycje i prezentacje. W porównaniu do roku 2013 jest to więc 10 procentowy wzrost odwiedzających. Czy jest to związane z realnym zwiększeniem decyzji zakupowych pojazdów i motocykli, czy tylko potrzebą oglądania i śledzenia aktualnych trendów i nowości trudno powiedzieć. Faktem jest, że po 5 latach chudych, 2014 rok może być w końcu rokiem odbicia się od dna tendencji sprzedażowych. Ostatnim dobrym rokiem dla sprzedawców motocykli był rok 2008. Potem było już tylko gorzej. Kilka lat spadków sprzedaży nowych pojazdów było również oczywistym znakiem stagnacji w tej branży. Kupowaliśmy co prawda motocykle, ale były to głównie motocykle używane, w segmencie małolitrażowców 250-700 cm3.

Rynek motocyklowy w Polsce zwiększał się  ilościowo mimo kryzysu dość znacznie. Większość nabywców jednak ograniczała się do kupowania motocykli używanych z drugiego obiegu, sprowadzanych z Europy i USA. Zeszły rok pod względem sprzedaży motocykli nowych był również rokiem bardzo słabym. Zapewne ogromny wpływ miała na to słaba pogoda, opady śniegu i polska zima trwająca bardzo długo. Sprzedawcy więc jak to się mówi kują żelazo póki gorące, stosują przeróżne zabiegi socjotechniczne i medialne, aby nas ściągnąć do salonu i coś sprzedać. Rozdają darmowe parówki i napoje energetyczne, proponują niskoprocentowe kredyty, a nade wszystkim kuszą rabatami i promocjami. Również na targach Motor Show 2014 można było kupić motocykl i dostać oczywiście dobry rabat. Bo na targach sprzedawcy zawsze mają jakieś ciekawe propozycje, aby zrekompensować sobie straty i koszty ekspozycji targowej, wyjazdów i ładnych modelek, które wiadomo nie uśmiechają się do nas, tylko dlatego że jesteśmy tacy fajni i przystojni. Warto więc czasami zamiast iść do sklepu i salonu udać się właśnie na targi. Nam w czasie targów proponowano 10 % rabat na motocykle KTM i 5 procentowy na Harleya


Statystyki z marca 2014 pokazują jednak, że w tym roku jest już lepiej ze sprzedażą nowych motocykli niż w poprzednich latach, a preferencje zakupowe zaczęły się zmieniać.  Nie chcemy już jeżdzić starymi, małymi motocyklami z importu. Już pierwsze statystyki pierwszych miesięcy z tego roku pokazują znaczące zwiększenie sprzedaży nowych motocykli, w porównaniu z analogicznymi miesiącami poprzedniego roku. Co więcej są to motocykle dużo większe i cięższe niż dawniej. Zapewne wiecie jakie dwie marki sprzedają i sprzedawały się mimo kryzysu  jak ciepłe bułeczki?  Tak dokładnie. To chyba nie było trudne pytanie. BMW oraz Harley-Davidson...

BMW odnotował w ostatnim okresie 44% a Harley 35,7%. wzrost sprzedaży, głównie w segmencie motocykli określanych jako turystyczne, powyżej 800 cm3. W ostatnich czasach  zaznaczyła się też nowa tendencja klientów salonów, którzy częściej wybierali motocykle droższe i z wyższej półki cenowej. Sytuację tę ilustruje ranking sprzedaży według pojemności silników. Zdecydowany prym wiodą motocykle z silnikami o pojemności powyżej 750 cm3 – 2606 szt. Stanowią one ponad 1/3 rynku (35,3%). Statystyki sprzedaży takich większych motocykli wyprzedzają w zestawieniu rocznym motocykle małymi silnikami o pojemności do 125 cm3, których zarejestrowano 1790, tj. czyli 28,3% mniej niż w roku poprzednim. Ich udział w rynku spadł z 32,2 do 24,2%. Maszyny z przedziału 501-750cm3 uzyskały 19,4% udział oraz zanotowały 9,2% wzrost do poziomu 1430 szt. Największy spadki zaliczyły motocykle z małymi silnikami pomiędzy 100-250cm3 (aż 36,6%). Zarejestrowano ich tylko 858 czyli porcentowo zajmują 11,6% udział w rynku, wobec 17,5% w 2012r. Z motocyklami z pojemnościami 256-500cm3 jest już dużo lepiej - sprzedaż wzrosła o 17,6% i obecnie zajmują 8,9% rynku. Jeśli chodzi o Harleya ze swoimi wystrzałowymi motocyklami np.Rushmore, surowym Fat Boyem, ulicznym prześmiewcą Fat Bobem, trzykołowym, stonowany i dostojnym i przypominającym motocyklowego Cadillaca Tri Glide, firma powoli odbudowuje pozycje lidera, którą straciła w 2008 r. i znalazła się na progu bankructwa. Cięcia w zatrudnieniu, redukcje płac, poważne zmiany marketingowe i stylistyczne uratowały tą uznaną markę od upadku.

Również motocykle BMW szczególnie turystyki sprzedają się znakomicie. BMW jest poprostu traktowne zasłużenie czy też nie jako dobra marka, niezawodnego motocykla. Na stoisku dało się jednak odczuć typową niemiecką nudę i lekkie przeładowanie informacjami. Zresztą czego się spodziewać po Niemcach. Zamiast stosować emocjonalne chwyty marketingowe, starają się operować danymi technicznymi i prezentować własne motocykle jako sprawdzone i niezawodne maszyny do połykania trasy. Z drugiej strony  firma ma dość dużo dobrych modeli i trudno było to poprostu zmieścić na stoisku. Poza niezniszczalnymi Gesami można było zobaczyć S1000R, K 1600 GTL Exclusive, R 1200 RT, BMW S 1000 R, R 1200 GS, klasyczny R nineT i tego już poprostu było za wiele. Co więcej podczas naszego pobytu nie było tu ładnych modelek siedzących seksownie na siodełkach. Panował za to zimny niemiecki porządek i chłód. Zamiast długich nóg Niemcy przygotowali  California Superbike School, symulator motocykla, którym można było wypróbować swoją pozycję w złożeniu i podczas hamowania.

Za to siedzące fikuśnie modelki mogliśmy zobaczyć na prezentacji Indianina, (i VICTORY bo Polaris produkuje również te motocykle, głównie na rynek amerykański)który jakby trochę przez przypadek wcisnął się w małym kącie pomiędzy Rometem a Harleyem. Indianin reprezentowany w Poznaniu przez firmę Motocykle Polska, pokazał trzy modele: Chief Classic, Chief Vintage oraz Chieftain. Po przejęciu przez Polarisa marka wchodzi na rynek polski i ma poważne zakusy przejąć trochę tortu od Harleya. Czy aktualnemu właścicielowi Indianina firmie produkującej skutery śnieżne uda się sprzedawać te dość drogie (od 95 tys. zł w Polsce)i trochę kontrowersyjne motocykle w Polsce? No cóż zobaczymy.

Problemy z identyfikacją i znalezieniem właściwej drogi ma kiedyś największa w Polsce wytwórnia rowerów i motorowerów  firma Romet. Obecnie z Rometu nie pozostało wiele poza logotypem. Prawo do znaków towarowych "Rometu" przejęła firma Arkus. Obecna nazwa Arkus & Romet Group i Romet Motors. Firma zajmuje się produkcją i sprzedażą jednośladów silnikowych, rowerów, motorowerów, motorowerów o napędzie elektrycznym, quadów, urządzeń do fitnessu  i wielu innych rzeczy. Czego zresztą oni nie robią. Romet zleca zasadniczo produkcję części do swoich pojazdów w Chinach i po wybudowaniu zakładów w Podgrodziu k. Dębicy i Jastrowiu probuje z różnym skutkiem sam produkować. Co prawda ekspozycja Rometu była jedną z największych na targach ekspozycji motocyklowych i widać było, że rometowcy próbują dość mocno wejść na polski rynek, wzorując sie na  innych koreańsko-chińskich zwierzętach produkcyjnych. Jednak jest to ciągle propozycja z cyklu dla wszystkich, czyli zasadniczo dla nikogo. Mówiąc wprost dorobek Rometu został trochę rozmieniony na drobne. Została tylko nalepka i nic nie mówiąca nazwa. Brakuje sprofilowania i nastawienia się na określonych odbiorców, a firma dla przetrwania rzuca się na coraz to nowe produkty, zamiast skupić sie na określeniu filozofii marki. Romet co prawda robi naprawę dobre rowery, a na targach motoryzacyjnych Motor Show 2014 wykonał dobry ruch i pokazał Ogara 202, który stylistyką nawiązuje do modelu Ogara z przełomu lat 80. i 90. ubiegłego wieku. Cena Rometa Ogara 202 jest co więcej bardzo przystępna i wynosi w detalu 2799 złotych. Ale cóż mimo oczywistych zapożyczeń i nawiązań do hitów PRLu wydaje się jednak, że ciągle to jest jednak motocykl bardziej Made in China niż Made in Poland. No zobaczymy zresztą jak dalej pójdą spece od marketingu Rometu. Może warto by również wrócić do kultowej motorynki i zamiast robić bieżnie do fitnesu zaprojektować wartościowy pojazd dla młodzieży, a nie kolejną odsłonę Huosunga?

 

To samo zresztą dotyczy kiedyś kultowego polskiego Junaka, który teraz nawet nie udaje, że ma coś wspólnego z Polską. Czym jest Junak? Kiedyś motocykl dla twardzieli, zwany polskim Harleyem, którego ciągle trzeba było naprawiać. Wykorzystywany w wojsku i w naszej Milicji Obywatelskiej, jako maszyna do łapania złodziei. Dzisiaj niestety została tylko nalepka, brand  - bo cały asortyment motorowerów i motocykli jest produkowany w Chinach. Logotyp Junaka został kupiony w erze wielkich przekształceń. Miał być nadzieją i powrotem polskiej motoryzacji. Od początku było jasne, że Dariusz Rudnicki, właściciel firmy kupuje historię, markę kultową i nie ma szans stworzenia czegoś równie kultowego bez włożenia naprawdę dużych pieniędzy. W istocie może być tylko dystrybutorem koreańskich motocykli i skuterów, do wprowadzania swoich azjatyckich kopii Hyosunga i innego ustrojstwa na rynek europejski. Ale trzeba było zrobić kampanię i jakoś zareklamować lisa. W istocie marka została rozmieniona na drobne wtedy, gdy Rudnicki poszedł na skróty. Podpisał umowę z  Hyosungiem i zaczął sprowadzać motocykle tej koreańskiej firmy i jedyną rzeczą jaką robił było przyklejanie nalepki Junak. Porażka Junaka Millenium była więc tylko kwestią czasu.

Potem marka Junaka została kupiona przez firmę Almot. Taką większa hurtownię części, z siedzibą pod Inowrocławiem. W 2010 media znów biły pianę. Pisały "Junak powrót legendy". Dział marketingu wymyślał kolejne hasła reklamowe, które niewiele miały wspólnego z realem. Tytuły były bezkrytyczne, sugerowały  że Junak naprawdę powraca. Czytaliśmy "MODEL M16, silniki będą robione w Polsce. Pierwszy polski motocykl od lat".  Pijarowskie zabiegi miały wmówić nam, że motocykl nie jest takim tanim wozidełkiem, ale długo oczekiwanym "polskim produktem". Najlepiej bowiem sprzedawac motocykle bazując na emocjach. Ale niewiele osób dało sie przekonać do takich skrótów. Fora huczały od domysłów i szybko obnażyły socjotechniczne hasła. W istocie bowiem M-16 to Raptor Regal Daytona, robiony masowo w Chinach. Nakleić logo na gotowego chińczyka każdy umie. Trochę trudniej jest wypromować markę od podstaw. Dzisiaj oferta Junaka jest jeszcze bardziej poszerzona. Poważnym atrybutem jest cena, która jest ciągle w zasięgu przeciętnego Kowalskiego. Jak utrzymuje producent wszystkie silniki zostały zaprojektowane w Polsce. Chińsko-polski Junak został stworzony we współpracy z polskim konstruktorem, inż. Konradem Czworodonem. Pytanie tylko czy to jest filozofia i schemat, który musimy powielać w Polsce w nieskończoność.

W kontrze do chińszczyzny mogliśmy jednak podziwiać np. prezentację Euro Moto Trade, importera włoskich skuterów Piaggio, Gilera i Vespa. Jedynym problemem dobrze skrojonych skuterków była jednak zaporowa cena na rynek polski wynoszącą 37.800 zł za Vespę 946. Mówiąc wprost to towar tylko dla nielicznych bo wielokrotnie droższy od chińszczyzny i pewnie ma małe szansę na większy sukces w Polsce.

Ze strony Hondy większość motocykli mogliśmy zobaczyć na stoisku lokalnego dealera Karlika, gdyż centrala nie zdecydowała sie na udział w targach. Trzeba przyznać, że Karlik przygotował profesjonalną i szeroką ekspozycję  pięknych dziewcząt i oczywiście motocykli. Mogliśmy zobaczyć tu modele Gold Wing F6C, CTX1300, CTX700, VFR800F,  niezniszczalną CBR 1000 RR Fireblade SP, CBR650F, CB650F, CB1100EX, NC750, Crosstourer.

Również Suzuki nie zdecydowało sie pokaz motocykli. Tylko firma Auto Wache pokazała dwa motocykle, za to wśród nich znalazła się ostatnia produkcja Suzuki 1000 cm3  V-Strom, za jedyne 49,900 zł. Cena dobra, motocykl też wygląda przyzwoicie.


Ponadto co mogliśmy jeszcze zobaczyć: Yamaha, Triumph, KTM, Ducati, Rapid Motocykle, Gilera, Vespa, Piaggio, ASP Group, Modeka, Lidor, Kaliński, Ruady Śrem, CM Rider, Moto Set, Larsson, Lidor, Parts Europe, Helite, Benyco czy Shoei.Parts Europe oraz ATV Sweden i wiele innych firm z sektora odzieżowego.

Wystawa Custom Show i V custom Festival zobacz tu.
 

 


1 1 1 1 1 1 1 1 1 1 Rating 0.00 (0 Votes)

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież

© mototour.pl