Charlotta Moto Fest - zlot motocyklowy

Ocena użytkowników: 0 / 5

Gwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywna
 

Impreza: CHARLOTTA MOTO FEST
Miejsce: Strzelinko k. Słupska,  między Słupskiem a Ustką, Dolina Charlotty
Termin: 29-31.05.2014

1 1 1 1 1 1 1 1 1 1 Rating 3.00 (5 Votes)
 

Zakończył się "Charlotta Moto Fest 2014. Miało być "pięknie", energetycznie i europejsko. Miała być największa impreza sezonu. Kamery, telewizja, helikoptery i tysiące motocykli nad jeziorem. Tak przynajmniej rozpisywali się w mediach  właściciele terenu czyli "Dolina Charlotty", obiecując raj na ziemi, rodzinną atmosferę i tabuny motocykli z całego świata - "Charlotta Moto Fest jest docelowym miejscem dla wypraw motocyklowych z najodleglejszych zakątków kontynentu, a w przyszłości i spoza Europy".  Nie zabrakło gwiazd, baloników, hostes, namiotów, atrakcji rodem z wesołego miasteczka i wodotrysków. A wyszło... jak wyszło, czyli pustki na trybunach, finansowa klapa i  wielkie rozczarowanie tych co wrzucili 240 zł w błoto. Pewnie też rozczarowanie sponsorów - BMW i Harley-Davidson, którzy liczyli po cichu na coś w stylu BMW Motorrad Days, na które w zeszłym roku przyjechało 30 tys. motocykli. Mimo wysiłków, starań, ściągnięcia międzynarodowych  zespołów z wyższej półki (Europe, Molly Hatchet oraz krajowych wymiataczy jak Dżem), impreza nie znalazła jednak uznania w oczach motocyklistów i miała wybitnie lokalny zasięg porównywalny z frekwencją na dyskotece osiedlowej. Pierwszego dnia przyjechało wg. szacunków 100-200 motocyklistów. Super gwiazda szwedzki zespół Europe grał do prawie pustej 200 osobowej  widowni amfiteatru (widownia może pomieścić 10 tys.) Drugiego dnia było trochę lepiej. Ale i tak pozostał pewien zgrzyt. Słowem impreza dla motocyklistów rozwija się wolniej niż założono.

Wydawałoby się, że sam przepis na imprezę motocyklową  jest banalnie prosty. Wrzucamy do jednego garnka motocykle, motocyklistów, dodajemy jakieś jeziorko, polankę, stawiamy pisuary, zapraszamy gwiazdę( może trochę już przechodzoną, ale gwiazdę) budujemy scenę, drukujemy bilety, piszemy do sponsorów o kasę i liczymy szmal. Aha byłbym zapomniał, jeszcze wpisujemy "moto" w nazwie imprezy i gotowe. Po co wpisywać moto w nazwie? Przecież można zrobić imprezę muzyczną i też będzie fajnie. Bo bikerzy to kasiaści goście i zapłacą kupę szmalu, za coś co tak naprawdę nie jest kompletnie nikomu potrzebne. Czyli przymusowe skoki na poduchę, tory treningowe dla emerytów, trasy enduro-crossowe dla właścicieli choperów, budowanie rzeźby Iron Horse'a dla tych co chcą popalić gumę, słowem jeden wielki śmietnik medialno-komercyjny dla wszystkich i dla nikogo. Poza tym taki biker dla specjalistów od marketingu to tak naprawdę nie jest człowiek jeżdżący na motocyklu. Dla niego to target, czyli materiał, który można sprzedać lub urobić na potencjalnego klienta. Potem taki klient przyjedzie z rodziną i zamówi moczenie dupy w spa. I będzie lecieć kasa, bez specjalnego wykładania drobnych na promocję obiektu. Po co więc hotele, bary, solaria i spa robią taki "międzynarodowy"zlot. Odpowiedź. Robią zlot żeby zareklamować jakąś usługę czy hotel i sprzedać nam coś czego tak naprawdę wcale nie potrzebujemy.

Zostań "pełnoprawnym uczestnikiem zlotu Charlotta Moto Fest"  zachęcała reklama kolejnego "największego motocyklowego wydarzenia w Polsce".  Tak jakby kupienie biletu nobilitowało do wejścia w krainę dobrobytu i wieczne odpuszczenie do nieba. Kto mógł zostać wybrańcem?? Wybrańcem mogła zostać osoba, która przyjedzie na motocyklu. Wybraniec miał wpłacić jedyne 240 złotych polskich za pakiet rejestracyjny (pakiet wybrańca) za siebie i 150 zł za plecaczek (czytaj koleżankę wybrańca). Ufff. Co za to proponował organizator? "Nieograniczone poruszanie się i przebywanie w strefie zlotu (no dziękujemy Wam za tą wolność bo czuliśmy się zniewoleni), kawałek gleby pod namiot, muzykę na "światowym" poziomie, śniadanko, darmowy skok na poduchę X-jump", znaczek, kubek i smycz sponsora. Była też znana z imprez bokserskich, a nigdy nie stosowana na imprezach motocyklowych segregacja. Segragacja co prawda finansowa, uwzględniającą zasobność portfela i dopuszczająca wejście do strefy VIP dla wybranych. Tak nawiasem była to pierwsza tego rodzaju próba podzielenia środowiska motocyklowego, ze względu na kasę, a nie np. przynależność klubową.

Porażkę tej pseudomotocyklowej, imprezy należy widzieć nie tylko w wygórowanej cenie za wejściówkę, która odstraszyła większość braci motocyklowej. Można też wspomnieć o słabej kampanii informacyjnej w mediach  nagłaśniającej taką formę spędzania czasu, jako coś nieodzownego dla naszego życia.  Błędne było założenie organizatora, że polscy motocyklisci do dobrej zabawy potrzebują zagranicznych kapel z górnej półki. A im tak naprawdę wystarczy swojski, rodzimy, ale własny  przemysł muzyczno-rozrywkowy, oraz  poczucie dobrej zabawy we własnym gronie. We własnym, czytaj sprofilowanym, motocyklowym. Do tego nie trzeba namiotów sponsorów, wodotrysków, torów przeszkód i innych zabawek. Bo motocykliści mają już swoje duże zabawki i są to ich własne motocykle. A torem przeszkód jest droga. Samo podróżowanie na imprezę 300 km. jest już dostatecznie zabawnym torem przeszkód. Tak więc takie imprezy dla wszystkich, czyli dla nikogo, tak naprawdę nie służą braci motocyklowej. Są jak dmuchany balonik, z którego szybko uchodzi powietrze i nie zostają nawet żadne wspomnienia. Są dobre dla sponsorów, dla rodzin, kochanek, znajomków i dla miejscowej telewizji. Podwyższają  statystyki handlowcom, że się coś robi dla sprzedaży. Ale jakie to ma znaczenie dla nas? Żadne... Radzimy organizatorom dobrze się zastanowić nad zrobieniem kolejnej takiej "międzynarodowej" imprezy w przyszłości.  I nade wszystkim pomyślcie o naszych potrzebach, a nie ślepo kopiujecie  schematy biznesowe imprez komercyjno-korporacyjnych. Albo poprostu usuńcie ten skrót moto z nazwy i nikt się więcej nie da nabrać. Wtedy zrobi się "Charlotka Festyn" i będzie dużo lepiej pasować do tej imprezy, a co najważniejsze będzie zabawniej.



Dużo lokalnych motocyklistów uczestniczyło natomiast w paradzie jaka odbyła się w trakcie imprezy do Ustki.


1 1 1 1 1 1 1 1 1 1 Rating 0.00 (0 Votes)

Komentarze   

Guest
+2 # Guest 2014-06-10 06:37
Zwyczajne wciskanie kitu, piękne słowka i za to chcą bardzo dużo pieniędzy.
Cytować
Guest
+1 # Guest 2014-06-06 21:17
Przyjażń, braterstwo, szacunek ponad podziałami..oto podstawowe hasła dobrej imprezy
Cytować
Guest
-1 # Guest 2014-06-06 20:59
Jak Was nie stać buraki na wejsciówkę, bo jesteście ciency to mam do skopania ogródek. Koszenie trawników w moim ogrodzie tez się znajdzie..
Cytować
Guest
0 # Guest 2014-06-06 20:55
Świetna impreza. Lubie cały cykl legend rocka. Czekam na Dylana...
Cytować
Guest
0 # Guest 2014-06-06 19:21
Zdzierstwo w biały dzień. Niech jadą na Szeszele sprzedawać dropsy i namawiać naiwnych na te atrakcje.
Cytować
Guest
0 # Guest 2014-06-06 06:14
No fakt, takie imprezy robione przez hotele powstają tylko i wyłącznie dla lansowania obiektu hotelowego. Komercha wali do Polski drzwiami i oknami, a zloty gdzie nazywa się to coś zlot a przyjezdza się puszką sa coraz bardziej popularne. . Niedługo motocykle będą tylko dodatkiem do ubioru i na takie imprezki będa ściagać ludzie całkiem bez motocykli, bo po co się męczyć jak deszcz pada...
Cytować
Guest
0 # Guest 2014-06-06 05:53
Dobra imprezka...była
Cytować
Guest
0 # Guest 2014-06-05 20:31
Jak najdalej od takich spędów. W remizie ludzie sie duzo lepeiej bawią, jest dużo przyjemniej, taniej i nie ma takiego zadęcia.
Cytować
Guest
0 # Guest 2014-06-05 06:07
Zeby chociaż dawali godzinne moczenie w basenie i maseczkę z ogórków w Spa. A oni skok na poduchę...
Cytować
Guest
0 # Guest 2014-06-04 17:30
I zróbcie więcej waty cukrowej i baloników
Cytować
Guest
+1 # Guest 2014-06-04 11:23
A może wystarczyło zrobić wejściówkę za 20 dychy i sprzedać kiełbasek i browara, a nie robić imprezę dla dyrekcji i znajomych królika
Cytować

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież

© mototour.pl