X Kociewski Rajd Enduro 2020

Gwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywna
 
Kociewski Rajd Enduro 2020
enduro
Świecie - Sulnówko
26.09.2020, godz. 11.00
Obywatelska Inicjatywa Offroadowa
1 1 1 1 1 1 1 1 1 1 Rating 5.00 (6 Votes)

 

 

Aktualizacja:
Kociewski Rajd Enduro 2020 jaki odbył się w sobotę 26 września na torze w miejscowości Sulnówko był 10 edycją imprezy. Można powiedzieć jedno. Rajd to propozycja dla amatorów, ale w istocie dedykowany jest dla dużych chłopców i prawdziwych mężczyzn. Setki podjazdów. Wiele pułapek i szczelin zastawionych przez organizatora i oczywiście taplanie w błocie... Co prawda w tym roku nie miało być za dużo błotka, jednak to sama pogoda i ulewne deszcze trwające kilka dni przed starciem, zaserwowały uczestnikom warunki błotno-stawowe....

Nie zauważyłem na liście startowej żadnej kobiety (? a może coś jednak umknęło) i chyba kobiety instynktownie wiedzą, że ten rajd nie jest dla nich. To nie są niewinne zabawy w piaskownicy, ale bardzo ciężka praca fizyczna, wymagająca kondycji, męskiej krzepy i co najważniejsze dobrego opanowania techniki jazdy. Mimo, że rajd zasadniczo przeznaczony jest dla amatorów, jest też trochę doświadczonych wyjadaczy. Bo przecież są nagrody, puchary i męska rywalizacja z pomiarami czasu. To czemu nie zgarnąć pucharu? Zasadniczo organizator nie selekcjonuje zawodników ze względu na staż, doświadczenie i poziom jazdy. Można powiedzieć, że do jednego wora wrzuca tych, co mają karty zawodnicze PZM i tych co zaczynają dopiero przygodę w enduro.

Jedynym kryterium podziału na grupy jest WIEK. (open do 40 roku - master po 40)

Rajd to w gruncie rzeczy mało przyjemne zajęcie i wiele...wiele potu. Co prawda na trasie rozstawionych jest wielu "członków" ekipy organizatora, którzy w razie potrzeby wystawią pomocna dłoń, ale to jednak robota fizyczna na pełną zmianę...Jeśli nie opanowałeś wcześniej technologii podskoków i najazdów ten rajd nie jest dla Ciebie. Nie wystarczy otwieranie manety na maxa. To jednak za mało. Jak wygląda przejazd? Tor podzielony został na kilka sekcji: motocross, superenduro, szybkie przeloty po terenie, przeprawa przez rzekę, razem pętla liczyła ok. 16 km. Ogólnie sam przejazd to pączki u cioci. Trudności zaczynają się w sekcji SE. Nie jest więc łatwo, a zmęczenie wzrasta po każdym przejeżdzie. Podstawowym operatorem zwycięstwa jest jednak opanowanie technologii przekraczania przeszkód, a nie szybka jazda na prostych. To przeszkody w postaci rozłożonych opon i kłód są największa trudnością na trasie.

W imprezie uczestniczyło 175 bikerów z całej Polski. Rywalizacja przebiegała w dwóch klasach: open i master. Klasa master to bardzo ciekawa propozycja dla tych, co mimo upływu czterdziestolecia żywota, nadal w sobie czują zapach przygody i co najważniejsze mają we własnym krwiobiegu śladowe ilości benzyny. Takich osobników na starcie zjawiło się 57. Szacunek dla każdego uczestnika. Z tej grupy tylko 11 bikerów nie ukończyło rajdu i wypadło z rywalizacji. Z kolei na 118 śmiałków, którzy stanęli na starcie do jazd w klasie open, również jedenastu nie zostało sklasyfikowanych i z różnych powodów odpadło z rywalizacji. Najczęściej były to braki kondycyjne, słabe przygotowanie techniczne i awarie motocykli.

Zwyciężcą w kategorii Open został Sikora Artur jadący na motocyklu BETA 250 RR. Jego najlepszy czas na odcinku pomiarowym oscylował w granicy 7 minut. W kategorii Master zwyciężył Sylwanowicz Dariusz jadący na Husqvarnie 300. Tak naprawdę nie było jednak wygranych i przegranych. Każdy kto stanął tego dnia na starcie do rywalizacji jest bohaterem i wygranym. Biorąc pod uwagę trudności, ilość klejącego się do opon błota, udział w tej męskiej rywalizacji to wyczyn i każdemu należy się szacunek.

Trzeba jednak również wspomnieć o "plusach ujemnych". Na wszystko nakłada się brak akceptacji imprezy przez środowiska skupione w PZM. Trudno powiedzieć, czy instytucjonalna struktura PZM jest rzeczywiście zatroskana, czy raczej obawia się rozrostu prywatnych imprez komercyjnych, jaką jest jakby nie patrzeć Kociewski Rajd Enduro. W zeszłym roku w imieniu Głównej Komisji Sportu Motocyklowego wypowiedział się nawet w formie oficjalnego pisma Dyrektor Biura Sportu i Turystyki - Mariusz Maliszewski, który stwierdził, że

"zawody motocyklowe pod nazwą "Kociewski Rajd Enduro" są imprezą niezatwierdzoną przez Polski Związek Motorowy, a co za tym idzie, organizator tego wydarzenia nie podlega kontroli regulaminowej PZM w zakresie bezpieczeństwa, infrastruktury czy poszanowania zasad sportowych. "

Główny zarzut dotyczył również dopuszczania do eventów małoletnich poniżej 8 roku życia. Na te ważkie problemy nie uzyskaliśmy odpowiedzi. A szkoda, bo warto by ponowić pytanie, o co chodziło dokładnie. Tych pytań jest zresztą więcej. Dotyczą one również przyszłości ruchu enduro w Polsce i trzeba rzeczowo podejść do tematu. Stowarzyszenie Obywatelska Inicjatywa Offroadowa powinno się oficjalnie odnieść do przedstawionych zarzutów. Odpowiedzieć, czy są one wiarygodne i przedstawić swój punkt widzenia. Brak odpowiedzi rodzi wątpliwości: czy "enduromaniacy" ze Świecia, zezwalali na udział w imprezach małoletnim poniżej 15, a nawet 8  roku życia? W tym roku nie słychać było żadnego sprzeciwu ze strony PZM. Być może uwagę środowiska zajęła walka z innymi problemami około "koronowirusowymi". Temat jednak pozostał aktualny. Trzeba jednak przyjąć również punk widzenia i zatroskanie PZM. Być może ich opinia nie jest  pozbawiona podstaw i całkiem sensowna. Warto postawić pytania o prawnej odpowiedzialności. Np. co stanie się w sytuacji, kiedy dojdzie do jakiegoś większego dzwonu i wypadku, o który przecież nie jest trudno podczas zawodów motocyklowych? Czy prywatny organizator będzie w jakimś sensie zabezpieczał koszty długofalowego leczenia i pokryje koszta odszkodowań, czy raczej podkuli ogon i powoła się na zapisy regulaminowe?

Czy będzie finansowo pomagał w następstwach urazów zdrowotnych zawodników?

Pismo PZM na temat rajdu

22.06. - "Powrót do Korzeni" to hasło tegorocznej edycji Kociewskiego Rajdu Enduro 2020. Prace nad trasą przejazdu ruszyły już dużo wcześniej. Co planuje w tym roku organizator? Jedną z najważniejszych zmian będzie powrót do dawnych tradycji. Skoro w imprezie startują od lat głównie amatorzy jazdy enduro, nie ma sensu podnosić w nieskończoność poziom trudności na klasycznym torze  w Chełmnie. Zamiast tego dzięki życzliwości nadleśnictwa powstanie nieopodal toru motocrossowego odcinek specjalny super enduro, na którym będzie można spróbować własnych umiejętności. Na trasie zostanie zbudownych 9 nowych przeszkód, głównie z kamieni, betonu, opon i zwalonych drzew. Będą jednak również atrakcje polegające na przekraczaniu brodów wodnych. Jest więc swoisty powrót do korzeni, pierwszych rajdów, czyli trudne Oesy i przejazdówki i ciekawa i zróżnicowana trasa dojazdowa.

Aby zostać sklasyfikowanym trzeba zaliczyć minimum trzy okrążenia. Można poprawić czas odcinka pomiarowego, ale trzeba się i tak zmieścić limicie czasowym do 16.00.

Baza rajdu w 2020 r. nie będzie na torze motocrossu w Chełmnie, ul.  Brzoskwiniowa 86 jak w zeszłym roku, tylko jak dawniej w miejscowości Sulnówko. Pierwsza edycja rajdu odbyła się w 2011 r.

Zobacz nasz reportaż z imprezy.

Zobacz więcej fotografii w reportażu tutaj.

Opłatę startową w wysokości 300 PLN należy wpłacić na konto organizatora: „Obywatelska Inicjatywa Offroadowa”.


1 1 1 1 1 1 1 1 1 1 Rating 0.00 (0 Votes)
© mototour.pl
X

Mototour.pl

Dziękujemy za wsparcie naszego portalu. Zależy ci na tej fotografii. Napisz do nas na adres