Recenzja filmu Enduro Bojz

Temat: Miecio o filmie Enduro Bojz
Trasa: Polska w koło komina
Produkcja: Polska
Gatunek: Dramat z elementami kina akcji

1 1 1 1 1 1 1 1 1 1 Rating 5.00 (1 Vote)

Film zrealizowany w 2000 roku opowiada o tym jak to pasjonaci motocykli  enduro na skutek rodzinnych nieporozumień uciekają w Bieszczady. Miało być kino akcji z elementami filmu motocyklowego, a wyszedł trochę dramat sensacyjny  z elementami komedii. Niestety nie pomogło nawet zatrudnienie w roli motocyklistów topowych polskich aktorów czyli Borysa Szyca i Huberta Zduniaka, którzy spijają piwo w barze za jedyne 9 złotych i grają harlejowców. Poza tym zobaczymy Pawła Wilczaka w roli drwala i Krzysztofa Pieczyńskiego jako ojca, którzy przeklinają okrutnie na filmie i robią wszystko, aby było śmiesznie i zabawnie. Niestety bez większych rezultatów. Sceny akcji, wypadków i upadków ogląda się już z lekkim dystansem. Cóż w końcu trochę latek zleciało od premiery i czasy się nieco  zmieniły. Kamery i efekty specjalne też już inne i produkcje bardziej wypasione.
Recenzji tego wybitnego dzieła podejmuje się nasz wybitny krytyk filmowy Miecio, który po wypiciu kilku kielonków przejeżdża po filmie ciężkim spychaczem drogowym, rozgniatając go na płaskiego naleśnika. Można mieć wiele do zarzucenia Mieciowi, za picie napojów wyskokowych na planie filmowym, za momenty niedyspozycji, ale nie można mu zarzucić, że czasem nie ma racji. Możecie się z jego poglądami zgodzić, albo nie. Nie każdy w końcu musi podzielać punkt widzenia masochisty. W końcu to masochista pełną gębą. Zresztą polecamy zobaczcie nie tylko recenzję, ale również film, bo trochę głupio czytać i oglądać same recenzje i streszczenia filmów.


Comments are now closed for this entry