... krajobrazów przemieszczaliśmy się w stronę Monte Cassino. Na jednym z przystanków okazało się, że jadę bez tablicy rejestracyjnej. Pożyczyłem „grande pena” w jakimś barze i na kawałku kartonika domalowałem ...
... spokojna, ciekawsza. Nie muszę kurczowo trzymać kierownicy i skupiać się na drodze, czy ktoś mi nie wyjedzie. Mogę podziwiać widoki, mogę zwiedzać w czasie jazdy, w końcu jadę w porywach do 70km/h. Unikam ...
... eklektyczne zestawienie może być nawet ciekawe.
europa/polska/kujpom/chelmno_1.gpx
Zostawiam Chełmno i jadę na małego tripa asfaltem i lekkim szutrem po zamkach krzyżackich Ziemi ...
... Niedzielnym popołudniem dzień przed startem , łapię za telefon i obdzwaniam ostatecznie wszystkich znanych mi motocyklistów i „posiadaczy motocykli”. Plan wraca do punktu wyjścia . JADĘ SAM. Zamocowałem ...
... :-) Czyli wyjazd ma być trochę formą odstresowania się od pracy zawodowej i chcesz po prostu zmienić tryb życia na jakiś czas? Jedziesz sam czy z większą ekipą? Wiktor: Jadę SAM. Tylko samotna jazda ...
... i zawsze chętnie tu zaglądam. Dalej jadę całkowicie na wschód, do mieścinki o nazwie Kercz. Tam jest prom do Rosji. Już nim kiedyś płynąłem, jak jechałem w Kaukaz, by spróbować wspiąć się na Elbrusa. A ...
... pognoiłem z dokumentami w sprawie wjazdu do Tadżykistanu, a konkretnie do GBAO. Później się dopiero okazało, że niepotrzebnie się martwiłem. Jadę sobie na ogół głównymi drogami na Osz i Sary Tasz. Jest ...
... jadę tylko na przełęcz Rohtang. Drogi jednak były prawie puste i tylko raz na 2 –3 godziny spotykałem jakąś ciężarówkę. Przejeżdżając pierwsze kilometry za Keylong czułem prawdziwa wolność. Byłem tylko ...
... godziny w plecy, ale obyło się bez straty kasy. Jadę na Lwów. Przed wjazdem do miast zatrzymują mnie żołnierze i każą pokazać dokumenty. Pytają się, czy mi się podobają ukraińskie dziewczyny. No ba! Jedne ...